poniedziałek, 30 września 2013

Kochani

Bardzo Was przepraszam za to że ostatnio Was zaniedbuje, ale mam mnóstwo lekcji i nauki ;( Mam nadzieję, że mi wybaczycie ;)

Pozdrawiam. Trzymajcie się ciepło, bo ostatnio jest bardzo zimno brr ;/

/Moni37 ;*

sobota, 7 września 2013

Rozdział 8

***
Następnego dnia chodziłam wkurzona. Wszystko mi przeszkadzało, nawet rozwalone Pauliny ubrania po salonie. Wiem powinnam już się do tego przyzwyczaić, ale tego dnia niestety nie...
Gdy wzięłam telefon było dwadzieścia nieodebranych połączeń. Wszystkie były od Mario. Oczywiście, że do niego nie oddzwoniłam. Byłam wkurzona za jego kłamstwo. Czemu mi to zrobił? Nie mógł na samym początku mi powiedzieć, że jest piłkarzem? Kłamca i oszust. Tak pomyślałam. Dziewczyny pytały się co się stało, a ja niestety musiałam im opowiedzieć.
Paulina: Ejj Asia co się dzieję? Jesteś jakaś taka inna.
Ja: No jaka jestem??!!- powiedziałam ze złością.
Paulina: Wystarczy, że mi odpowiesz spokojnie na pytanie, a nie od razu ze złością. Od wczoraj wszystko Ci przeszkadza. Nie wiem co się z Tobą dzieje. Może z Anią się wyprowadzimy, żeby księżniczce nie przeszkadzać.?
Ja: Na prawdę tak się zachowuję? Ojej nie chciałam na was krzyczeć. Przepraszam dziewczyny.
Ania: Asia co się dzieje?-spytała.-Jesteś jakaś taka inna mów co się dzieje.
Ja:  Oszukał mnie.
Paulina: Kto??!
Ja: Sven
Ania: Ale jak to??
Ja: No normalnie. Okazał się oszustem.
Paulina: Ale ukradł Ci coś? Wykorzystał? No nie wiem mów jaśniej.
Ja: Okazało się że jest piłkarzem. To był wasz Mario Goetze.!
Ania: Coooo??-spytała z niedowierzaniem
Ja: To co słyszałyście. Sorry ale nie chce mi się o tym rozmawiać.
Paulina: Zakochałaś się w nim?
Ja: Nie!
Paulina: Jak to nie. Przecież to widać.
Ja: Weź skończ!!-wyszłam z mieszkania trzaskając drzwiami. Niestety Paula miała racje. Ja w nim się zakochałam. Na samym początku wydawał się taki inny niż wszyscy faceci, ale niestety okazał się takim samym draniem, kłamcą, idiotą. Byłam naiwna i głupia, bo co sobie myślałam, że będziemy szczęśliwą parą? Że będzie mnie kochał? Naiwna ja. Wierzę każdemu facetowi, który jest miły. Mój błąd.

***
Po jakiś dwudziestu minutach znalazłam się w parku. Usiadłam na ławce i rozmyślałam o wczorajszej sytuacji. Niestety nie mogłam o niej zapomnieć. Po chwili dostałam SMSa od Mario, w którym napisał:

"Asiu bardzo Cię przepraszam za wczoraj. Nie chciałem, żeby wyszło tak jak wyszło. Nie powiedziałem Ci, że jestem piłkarzem z tego względu bo nie chciałem, abyś zakochała się w mojej sławie i pieniądzach, jak inne. Chciałem, żebyś patrzyła na mnie jak na zwykłego człowieka, a nie na kogoś kto jest bardzo bogaty. Jeszcze raz Cię przepraszam za to co się wydarzyło. Wiem postąpiłem źle, ale bardzo chciałbym żeby było jak znów. Kocham Cię;* 
Mario"
Po przeczytaniu odpisałam mu tak:
" Szkoda, że mnie uważasz za taką, która leci tylko na pieniądze. Myślałam, że znamy się na tyle dobrze, gdzie możemy mówić sobie wszystko. Ale niestety pomyliłam się. Bardzo zawiodłam się na Tobie. A i daruj sobie to, że mnie kochasz. Przestań do mnie pisać i wydzwaniać. Jesteś dla mnie skończonym dupkiem. Aśka"
Po kilku minutach znów dostałam SMSa:
" Asia nie uważam Cię za taką. Kocham Cię. Podobasz mi się. Proszę Cię nie kończ naszej znajomości"
Odpisałam mu tak:
" Zajmij się swoją karierą, a mnie zostaw w spokoju. Ja nie pasuję do twojej bajki"
No i kolejny SMS od Mario:
"Asia daj mi szansę na poprawę. Już się to nie powtórzy. Obiecuję Ci to."
Już kolejnego SMSa nie odpisałam mu. Z kłamcami i oszustami się nie zadaję. Więcej już się nie zakocham.-tak myślałam, aż tu nagle podchodzi jakiś brunet i mówi do mnie. To był Mario.
Mario: Wiedziałem, że Cię tu zostanę. Czemu mi nie odpisałaś?
Ja: Zostaw mnie w spokoju!
Mario: Asia. Kocham Cię!
Ja: Ha ha ha śmieszny jesteś. Chociaż teraz byś miał honor nie kłamać.
Mario: Ja nie kłamię-pocałował mnie. Było to nawet miłe, ale po chwili go odepchnęłam i powiedziałam.
Ja: Nie pasujemy do siebie.
Mario ukląkł na kolanach przede mną i prosił o przebaczenie.
Mario: Nie wiem co muszę jeszcze zrobić, żebyś mi wybaczyła. Wiem jestem dupkiem. Mogłem od razu Ci wszystko powiedzieć, ale niestety tego nie zrobiłem. Bardzo żałuję, ale czasu nie cofnę....
Ja:...wstań proszę Cię! Nie rób obciachu! Mario wstań!
Mario: Jeśli mi nie wybaczysz to nie wstanę.
Ja: Dobra wybaczam Ci, ale wstań proszę Cię! Ludzie patrzą.
Mario: Na prawdę wybaczasz mi?
Ja: Tak ale wstań.
Mario wstał.
Mario: Dziękuję, dziękuję, dziękuję, dziękuję.
Ja: Dobra skończ.
Mario: Jesteś najlepsza.
Ja: Oj przestań.
Mario: Mam pomysł. Chodź ze mną.
Ja: Gdzie?
Mario: Zobaczysz.
Ja: No dobrze.
I poszłam z Mario. Nawet nie wiem gdzie, ale poszłam. Byłam bardzo szczęśliwa w tamtym momencie. 
Po pół godziny drogi dojechaliśmy na miejsce chyba do jakiegoś domu. 
Ja: Wow. Gdzie my jesteśmy?
Mario: W moim domu.
Ja: Żartujesz chyba? No nieźle.
Byliśmy w miejscu który nawet mi się nie śnił. Ten dom był po prostu przepiękny. Myślałam, że śnie. 
Mario: Witam Cię w moich skromnych progach.
Ja: Skromnych? Chyba żartujesz.
Mario: Oj nie hahaha.-zażartował
Ja: Po co mnie tu przywiozłeś.
Mario: Kocham Cię.
Ja: Okej rozumiem. Poczekaj chwilkę napiszę SMSa do dziewczyn, żeby się o mnie nie martwiły.- I napisałam:
"Hej. Nie wrócę dziś na noc. Nie martwcie się. Asia"
Ja: No już wysłałam.

______________
Hej proszę oto nowy rozdział. Jak się podoba? No napiszę szczerze, że tak średnio mi to wyszło, ale do Was zostawiam ostatnie zdanie. Czekam na komentarze, które bardzo motywują do dalszego pisania. 
Pozdrawiam Moni37 ;)

sobota, 31 sierpnia 2013

Rozdział 7

***
Nastał dzień meczu Borussi i Hannoveru. Z dziewczynami byłam bardzo podekscytowana tym, że będziemy na Signal Iduna Park. jeju to był najwspanialszy dzień mojego życia.
Od rana byłam na Uniwerku, żeby coś tam złożyć. Czekałam prawie 5 godzin aby dostać się do celu. Gdy wyszłam z Uniwersytetu była gdzieś godzina 15.00. Więc szybko pobiegłam aby ubrać się na mecz, który zaczynał się o 16.30. 
Wbiegłam do domu krzycząc:
Ja: Kurde spóźnimy się.
Ania: Nie bój żaby. Damy radę.
Ja: Ze mną pewnie nie.
Paulina: Dasz radę, a po za tym masz już tu ciuchy przygotowane.
Ja: Dziewczyny...dzięki.
Ania: Dobra nie gadaj tyle tylko przebieraj się.
Pół godziny później.
Paulina: Dobra to co idziemy?
Ja: Już.
Wyszłam z pokoju ubrana w szorty i jakąś luźną bluzkę.
Ja: No już idziemy.
Ania: Ale się ubrała haha-zaśmiałą się Ania
Ja: przebrać się?
Ania: Nie no chodź już.

Kilka minut później byłyśmy już na stadionie BVB. Usiadłyśmy na trybuny. Byłyśmy takie szczęśliwe, a szczególnie Anka i Paula.
Rozpoczął się mecz. Spojrzałam na piłkarzy i mówię do Pauli;
Ja: Spójrz na tego z 10.
Paula: Ahh to Mario Goetze. Przystojny nie?
Ja: Jaki Mario?
Paula: No Goetze.
Ja: To Sven, ale co on tu by robił?- zdziwiłam się widokiem Svena na murawie.
Paula: Nie prawda. To Mario. Piłkarz Borussi Dortmund.
Zaskoczyło mnie to co powiedziała Paulina. On przedstawił się inaczej. Ajj to zdrajca. Tak myślałam przez cały mecz o nim.
Po wygranej BVB podeszłam do Svena sorry raczej do Mario, czy jak mu tam.
Ja: Sven czy raczej Mario Goetze
Sven, który zmienił się w Goetze: To nie tak.
Ja: A jak? 
Mario: Co miałem Ci powiedzieć?
Ja: Prawdę, że jesteś piłkarzem, a nie jakimś biznesmenem. Ale i ty mnie okłamałeś.
Mario: Nie chciałem przepraszam...
Ja: Skończ. Nie chcę Cię znać.
Mario: Asiu...
Ja: Spadaj.
Mario: Aśka czekaj.
Nie słuchając Svena znaczy Mario poszłam w stronę wyjścia. Coś chyba jeszcze krzyczał, ale ja byłam tak wkurzona, że nie zwracałam na to uwagi.

_______
Lol. ;)
 

piątek, 30 sierpnia 2013

Rozdział 6

Następny dzień.
Gdy wstałam o 9.00 i poszłam do kuchni, to dziewczyny od razu mnie zalały pytaniami o wczorajszą kolację ze Svenem. A ja oczywiście im odpowiadałam.
Ania:  No jak wczoraj było?
Ja: Dobrze.
Ania: A coś więcej?
Ja: Zjedliśmy kolacje, pogadaliśmy no i odprowadził mnie do domu.
Oczywiście nie powiedziałam im o tym, że mnie pocałował.
Paulina: To wszystko?
Ja: Tak. A co miało jeszcze być?
Paulina: No wiesz...
Ja: Nie nie było tego. Ja kolesia widziałam kilka razy na oczy a wy mi tu zarzucacie że od razu z nim poszłam do łóżka.
Ania: No sorki, ale zawsze tak jest po kolacji.
Ja: No wybacz ale nie u mnie.
Zdenerwowana poszłam do swojego pokoju trzaskając drzwiami. Przez drzwi podsłuchiwałam co o mnie mówiły dziewczyny.
Anka: Co jej się stało?
Paulina: Nie wiem. Może nie od razu było tak wprost się spytać?
Anka: Może...ale nigdy tak się nie zachowywała. Pewnie coś musiał zrobić jej ten cały Sven.
Paulina: Nie no chyba nie. Ale tak myślisz?
Anka: Tak.
Paulina: Kurde może masz racje.
Usłyszałam co mówiły do mnie dziewczyny więc wyszłam z pokoju i musiałąm wyjaśnić tą sytuacje o której mówiły Paula i Anka.
Ja: Wszystko słyszałam. Jeśli o to chodzi to nic mi nie zrobił ten cały niby Sven. Jestem wkurzona z tego względu bo nie lubię jak ktoś się wypytuje o moje prywatne sprawy. Nie lubię wścibskich ludzi. Rozumiecie?
Troszkę nakrzyczałam na dziewczyny. Mam nadzieję, że się nie obrażą.

Kilka minut później.
Dzwoni do mnie telefon. Hmm ciekawe kto to taki. A to Sven. Odebrałam.
Ja: Hallo.
Sven: Hej księżniczko. Wstałaś już?
Ja: Tak już dawno, właśnie się ubierałam. A Ty co tak do mnie dzwonisz?
Sven: Stęskniłem się za twoim głosem.
Ja: Jasne. Mów o co chodzi.
Sven: Chciałbym się z tobą spotkać.
Ja: Ale teraz?
Sven: Tak teraz.
Ja: No dobrze. To za 15 minut w parku?
Sven: Okey. Czekam na ciebie księżniczko.
Ja: Nie mów do mnie tak.
Sven: No dobrze królowo.
Ja: hahahahaha
Sven: Czekam. Pa.
Ja: Pa.
Szybko przebrałam się  i wyszłam.

15 minut później.
Sven: Witaj-pocałował mnie w policzek
Ja: hej. Co się stało że chciałeś się ze mną spotkać?
Sven: Chciałem Cię ujrzeć.
Ja: Oj Sven...
Nagle podbiegł jakiś chłopczyk, chyba chciał autograf. Oczywiście Sven mu nie odmówił. Ale ja się bardzo zdziwiłam czemu od niego chciał autograf, nie mogłam się powstrzymać i spytałam się.
Ja: Sven?
Sven: Taak.
Ja: Dlaczego ten chłopiec chciał twój autograf?
Sven: Bo kiedyś pomogłem Domu Dziecku w Dortmundzie przekazałem im pieniądze. A teraz stałem się bohaterem.
Ja: To miłe z twojej strony.
Sven: Eee tam każdy by tak postąpił.
Ja: Oj nie wiem.
Sven: Wybaczysz mi księżniczko ale muszę lecieć, bo przed chwilą dostałem SMS z firmy i muszę tam być. Przepraszam. Do zobaczenia. Odezwę się.
Ja: No leć papatki.
Ja oczywiście wróciłam do domu. Dziewczyny na mnie się nie obraziły, wręcz przeciwnie nawet mnie przeprosiły za poranne zachowanie. Ja się na nie nie gniewałam. Razem poszłyśmy dalej zwiedzać miasto, później na zakupy no i jeszcze ja poszłam na Uniwerek złożyć papiery w sprawie studiów.

_____
 Spontan xD
Miałam już nie pisać, ale jakoś nie mogę obyć się bez tego bloga. Szkoda, że nikt tego nie czyta, ale no cóż... . ;)
Pozdrawiam Moni37 ;*

niedziela, 25 sierpnia 2013

Siemka!

Nie wiem, czy prowadzenie tego bloga ma dalszy sens. Jest zero komentarzy, przepraszam jeden od Anonima. Chwilowo go zawieszam. /Moni37