sobota, 31 sierpnia 2013

Rozdział 7

***
Nastał dzień meczu Borussi i Hannoveru. Z dziewczynami byłam bardzo podekscytowana tym, że będziemy na Signal Iduna Park. jeju to był najwspanialszy dzień mojego życia.
Od rana byłam na Uniwerku, żeby coś tam złożyć. Czekałam prawie 5 godzin aby dostać się do celu. Gdy wyszłam z Uniwersytetu była gdzieś godzina 15.00. Więc szybko pobiegłam aby ubrać się na mecz, który zaczynał się o 16.30. 
Wbiegłam do domu krzycząc:
Ja: Kurde spóźnimy się.
Ania: Nie bój żaby. Damy radę.
Ja: Ze mną pewnie nie.
Paulina: Dasz radę, a po za tym masz już tu ciuchy przygotowane.
Ja: Dziewczyny...dzięki.
Ania: Dobra nie gadaj tyle tylko przebieraj się.
Pół godziny później.
Paulina: Dobra to co idziemy?
Ja: Już.
Wyszłam z pokoju ubrana w szorty i jakąś luźną bluzkę.
Ja: No już idziemy.
Ania: Ale się ubrała haha-zaśmiałą się Ania
Ja: przebrać się?
Ania: Nie no chodź już.

Kilka minut później byłyśmy już na stadionie BVB. Usiadłyśmy na trybuny. Byłyśmy takie szczęśliwe, a szczególnie Anka i Paula.
Rozpoczął się mecz. Spojrzałam na piłkarzy i mówię do Pauli;
Ja: Spójrz na tego z 10.
Paula: Ahh to Mario Goetze. Przystojny nie?
Ja: Jaki Mario?
Paula: No Goetze.
Ja: To Sven, ale co on tu by robił?- zdziwiłam się widokiem Svena na murawie.
Paula: Nie prawda. To Mario. Piłkarz Borussi Dortmund.
Zaskoczyło mnie to co powiedziała Paulina. On przedstawił się inaczej. Ajj to zdrajca. Tak myślałam przez cały mecz o nim.
Po wygranej BVB podeszłam do Svena sorry raczej do Mario, czy jak mu tam.
Ja: Sven czy raczej Mario Goetze
Sven, który zmienił się w Goetze: To nie tak.
Ja: A jak? 
Mario: Co miałem Ci powiedzieć?
Ja: Prawdę, że jesteś piłkarzem, a nie jakimś biznesmenem. Ale i ty mnie okłamałeś.
Mario: Nie chciałem przepraszam...
Ja: Skończ. Nie chcę Cię znać.
Mario: Asiu...
Ja: Spadaj.
Mario: Aśka czekaj.
Nie słuchając Svena znaczy Mario poszłam w stronę wyjścia. Coś chyba jeszcze krzyczał, ale ja byłam tak wkurzona, że nie zwracałam na to uwagi.

_______
Lol. ;)
 

piątek, 30 sierpnia 2013

Rozdział 6

Następny dzień.
Gdy wstałam o 9.00 i poszłam do kuchni, to dziewczyny od razu mnie zalały pytaniami o wczorajszą kolację ze Svenem. A ja oczywiście im odpowiadałam.
Ania:  No jak wczoraj było?
Ja: Dobrze.
Ania: A coś więcej?
Ja: Zjedliśmy kolacje, pogadaliśmy no i odprowadził mnie do domu.
Oczywiście nie powiedziałam im o tym, że mnie pocałował.
Paulina: To wszystko?
Ja: Tak. A co miało jeszcze być?
Paulina: No wiesz...
Ja: Nie nie było tego. Ja kolesia widziałam kilka razy na oczy a wy mi tu zarzucacie że od razu z nim poszłam do łóżka.
Ania: No sorki, ale zawsze tak jest po kolacji.
Ja: No wybacz ale nie u mnie.
Zdenerwowana poszłam do swojego pokoju trzaskając drzwiami. Przez drzwi podsłuchiwałam co o mnie mówiły dziewczyny.
Anka: Co jej się stało?
Paulina: Nie wiem. Może nie od razu było tak wprost się spytać?
Anka: Może...ale nigdy tak się nie zachowywała. Pewnie coś musiał zrobić jej ten cały Sven.
Paulina: Nie no chyba nie. Ale tak myślisz?
Anka: Tak.
Paulina: Kurde może masz racje.
Usłyszałam co mówiły do mnie dziewczyny więc wyszłam z pokoju i musiałąm wyjaśnić tą sytuacje o której mówiły Paula i Anka.
Ja: Wszystko słyszałam. Jeśli o to chodzi to nic mi nie zrobił ten cały niby Sven. Jestem wkurzona z tego względu bo nie lubię jak ktoś się wypytuje o moje prywatne sprawy. Nie lubię wścibskich ludzi. Rozumiecie?
Troszkę nakrzyczałam na dziewczyny. Mam nadzieję, że się nie obrażą.

Kilka minut później.
Dzwoni do mnie telefon. Hmm ciekawe kto to taki. A to Sven. Odebrałam.
Ja: Hallo.
Sven: Hej księżniczko. Wstałaś już?
Ja: Tak już dawno, właśnie się ubierałam. A Ty co tak do mnie dzwonisz?
Sven: Stęskniłem się za twoim głosem.
Ja: Jasne. Mów o co chodzi.
Sven: Chciałbym się z tobą spotkać.
Ja: Ale teraz?
Sven: Tak teraz.
Ja: No dobrze. To za 15 minut w parku?
Sven: Okey. Czekam na ciebie księżniczko.
Ja: Nie mów do mnie tak.
Sven: No dobrze królowo.
Ja: hahahahaha
Sven: Czekam. Pa.
Ja: Pa.
Szybko przebrałam się  i wyszłam.

15 minut później.
Sven: Witaj-pocałował mnie w policzek
Ja: hej. Co się stało że chciałeś się ze mną spotkać?
Sven: Chciałem Cię ujrzeć.
Ja: Oj Sven...
Nagle podbiegł jakiś chłopczyk, chyba chciał autograf. Oczywiście Sven mu nie odmówił. Ale ja się bardzo zdziwiłam czemu od niego chciał autograf, nie mogłam się powstrzymać i spytałam się.
Ja: Sven?
Sven: Taak.
Ja: Dlaczego ten chłopiec chciał twój autograf?
Sven: Bo kiedyś pomogłem Domu Dziecku w Dortmundzie przekazałem im pieniądze. A teraz stałem się bohaterem.
Ja: To miłe z twojej strony.
Sven: Eee tam każdy by tak postąpił.
Ja: Oj nie wiem.
Sven: Wybaczysz mi księżniczko ale muszę lecieć, bo przed chwilą dostałem SMS z firmy i muszę tam być. Przepraszam. Do zobaczenia. Odezwę się.
Ja: No leć papatki.
Ja oczywiście wróciłam do domu. Dziewczyny na mnie się nie obraziły, wręcz przeciwnie nawet mnie przeprosiły za poranne zachowanie. Ja się na nie nie gniewałam. Razem poszłyśmy dalej zwiedzać miasto, później na zakupy no i jeszcze ja poszłam na Uniwerek złożyć papiery w sprawie studiów.

_____
 Spontan xD
Miałam już nie pisać, ale jakoś nie mogę obyć się bez tego bloga. Szkoda, że nikt tego nie czyta, ale no cóż... . ;)
Pozdrawiam Moni37 ;*

niedziela, 25 sierpnia 2013

Siemka!

Nie wiem, czy prowadzenie tego bloga ma dalszy sens. Jest zero komentarzy, przepraszam jeden od Anonima. Chwilowo go zawieszam. /Moni37

piątek, 9 sierpnia 2013

Kochani ;)

Niestety przez najbliższy czas nie dodam nowego rozdziału z powodów osobistych. Bardzo Was przepraszam. ;/


~Moni37 ;D

środa, 7 sierpnia 2013

Rozdział 5

***

Następny dzień. 
Dziewczyny jeszcze śpią, a ja postanowiłam pobiegać i zadbać o formę. Dobra to jest tylko wymówka. Zaczęłam biegać ponieważ...ponieważ chcę znów ujrzeć "nieznajomego". Taak spodobał mi się i to bardzo. Jest taki miły i inny niż wszyscy faceci. Ma to coś w sobie. A wracając do tematu biegania to wstałam bardzo wcześnie, poszłam do łazienki, ubrałam się i zrobiłam delikatny makijaż. Po 5-ciu minutach byłam już gotowa. Wybiegłam z mieszkania. Biegnę i biegnę słuchając w słuchawkach (klik), aż tu nagle ktoś do mnie krzyczy "Asiu, Asiu czekaj...". To, to nie może być "on". A jednak. To ten "nieznajomy". 
Ja: O witaj.
Nieznajomy: Witaj Asiu. No i znów się spotykamy.
Ja: No. Chyba mnie śledzisz haha.
Nieznajomy: No oczywiście- zażartował- Może to przeznaczenie.
Ja: Oj na pewno nie. To tylko przypadek.
Nieznajomy: Wierzysz w przypadki?
Ja: Tak.
Nieznajomy: No ja jakoś nie haha. Jeśli tak ciągle na siebie wpadamy to może poszłabyś dziś ze mną na kolacje?
On mnie zaprosił. Byłam taka szczęśliwa. Facet, który mi się podoba zaprosił mnie na kolacje. Z pewnością odpowiedziałam: 
Ja: Z miłą chęcią.
Nieznajomy: To o 20.00 po Ciebie przyjadę. Tylko powiedz mi gdzie mieszkasz, żebym wiedział.
Ja: Eee..no to może w tym miejscu się spotkamy, co?
Nieznajomy: Jak dama chce tu, to niech będzie i tu.
Ja: Przepraszam...
Nieznajomy: Tak?
Ja: Mamy się spotkać, a ja w ogóle nie wiem jak mam do pana mówić i jak się pan nazywa?
Nieznajomy: Jestem Sven.
Ja: Ładne imię.
Sven: Po dziadku haha. Ooo jaka szkoda, muszę już lecieć. Do zobaczenia madame.
Ja: Do zobaczenia.
I pobiegł. A ja wróciłam do domu.
Po chwili w domu...
Ania: O cześć Asiu. Gdzie byłaś?
Ja: Byłam biegać.
Paulina: Ty i bieganie? Od kiedy?
Ja: Od dziś. Dziewczyny, chyba się zakochałam.
Ania i Paulina: Cooo? W kim?
Ja: W takim brunecie, który codziennie rano biega koło was. Ma na imię Sven.
Ania: Nic nie mówiłaś wcześniej, ze kogoś masz.
Ja: Ale ja nikogo nie mam, tylko się zakochałam w nim. On raczej tego nie odwzajemnia. 
Paulina: Skąd możesz to wiedzieć?
Ja: No właśnie nie wiem. Dziś idę z nim na kolacje. 
Ania: Ooo randka haha
Ja: To nie jest randka tylko zwykła koleżeńska kolacja.
Ania: Jasne. Dobra, a w co się ubierasz?
Ja: No właśnie nie wiem...dziewczyny, pomóżcie.
Paulina: Zaraz coś wykombinujemy. Hmmm...Ania przynieś te swoje buty, te ładne. Wiesz, o które chodzi.
Ania: Już przynoszę.
Paulina otworzyła szafę i szuka czegoś.
Paulina: Mam. I jak może być? 
Ja: Wow śliczna jest.
Ania: To już masz w co się ubrać. A może tak paznokcie byś sobie zrobiła?
Ja: Czy ja wiem?
Ania: Ale ja wiem. Dawaj idziemy do kosmetyczki.
Ja: Już, już idę.
Po chwili.
Ja: Ale to będzie kosztować.
Ania: Cicho..tu jest moja znajoma, która zrobi Ci paznokcie prawie za darmo.
Ja: Okej. 
Po godzinie spędzonej u kosmetyczki, w końcu wyszłam. Moje paznokcie wyglądały tak.
Wróciłyśmy do domu.
Kilka godzin później.
Zaczęłam się szykować. Ubrałam się w pożyczone ciuchy od dziewczyn. Ania upięła mi włosy, a Paulina zrobiła mi lekki makijaż. Wyszłam. Stoi Sven ubrany w garnitur.
Sven: Witaj Asiu.
Ja: Hej Sven.
Sven: Ślicznie wyglądasz.
Ja: Oj nie przesadzaj.
Sven: Nie przesadzam. Taka prawda. Zapraszam panią do samochodu.
Ja: O dziękuję milordzie haha.
Ruszyliśmy. Po chwili dojechaliśmy na miejsce. Wow, niezła restauracja. Weszliśmy do środka. Restauracja była piękna, a dania, a dania na pewno bardzo drogie.
Sven: Co sobie zamawiasz Asiu?
Ja: No może poproszę to.
Sven: Dobrze, a ja poproszę to i lampkę czerwonego wina.
Ja: Ale prowadzisz.
Sven: Nie bój się o to. Wystarczy jeden telefon i nas odwiozą bez problemu.
Ja: No jak tak mówisz. A czym się w ogóle zajmujesz? 
Sven: Mam dużą firmę w Dortmundzie i nie tylko.
Ja: O ciekawie. Ale jak to jest możliwe, że taki młody facet ja Ty i już prowadzi własną firmę?
Sven: Ojciec mi przepisał.
Ja: Ooo ciekawie.
Sven: Może zjedzmy coś? Jestem głodny jak wilk.
Ja: Oczywiście. Smacznego.
Sven: Dziękuję. Tobie również życzę smacznego Joanno.
Zaczęliśmy jeść. Po chwili  Sven zaprosił mnie do tańca.
Sven: Czy zgodzisz się ze mną zatańczyć?
Ja: Pewnie, że tak.
No i zaczęliśmy tańczyć. Nawet nie wiadomo kiedy, ale było już późno. Sven odwiózł mnie do domu. Przed blokiem zatrzymał mnie na chwilę.
Sven: Asiu?
Ja: Tak?
Sven: Mógłbym prosić o twój numer telefonu?
Ja: Pewnie.
Zaczęłam podawać mu numer, a on po chwili swój.
Sven: Asiu?
Ja: Tak?
Pocałował mnie na do widzenia i odjechał. Jeju on na prawdę mnie pocałował. Jeeest!- pomyślałam. 
Wróciłam do mieszkania. Dziewczyny już spały, więc ich już nie budziłam. Przebrałam się w piżamy, zmyłam makijaż i położyłam się do łóżka i...usnęłam.



______
Hej. Mam nadzieję, że się podoba.
Buziaczki Moni37 ;)
jesteś = zostaw komentarz, dzięki ;D


wtorek, 6 sierpnia 2013

Rozdział 4

 ***

Jak tylko wróciłyśmy z imprezy to od razu poszłyśmy spać. Byłyśmy kompletnie pijane.
Obudziłyśmy się podajże o 10.00.
Ania: Jejkuu, jak mnie głowa boli...ałłaaa...
Ja: Co my do cholery piłyśmy hahaha
Paulina: Nie wiem. Proszę Was dziewczyny cicho...
Ja: Ejj nie śpij. Do sklepu trzeba iść, po zakupy i coś przygotować do zjedzenia. No dziewczyny ejj...
Ania: Asia proszę Cię Ty idź.
Paulina: No właśnie. Proszę. A my w tym czasie się ogarniemy. Ty lepiej wyglądasz niż my, bo mniej zaimprezowałaś. Proszę Cię Aśka.
Ja: Jejku no dobra. Co kupić?
Ania: A co chcesz.
Ja: Spoko.
Wyszłam do sklepu. Wyglądałam jak potwór, ale tym się nie przejmowałam. Myślałam tylko o tym by coś zjeść. Szłam ulicą głodna i masakrycznie wyglądająca. Ludzie jak na mnie się spojrzeli to uśmiechali się do siebie. Nie dziwię im się. Na ich miejscu bym jeszcze uciekła haha, ale mniejsza o to.
Gdy w końcu weszłam do sklepu to zauważyłam tyle jedzenia, że aż ślinka mi ciekła, a moje kiszki zaczęły marsza grać haha.
Zaczęłam do koszyka wkładać: ser, pomidory, ogórki, sałatę, jogurty owocowe, masło, chleb oraz sok pomarańczowy. Gdy wszystko włożyłam do koszyka to podeszłam do kasy, zapłaciłam i z zakupami wracałam powoli, ale to bardzo powoli do domu.
Tak sobie wracając z "zakupów" myślałam czy jeszcze spotkam tego przystojnego chłopaka... rozmyślałam i rozmyślałam o nim aż tu nagle nie wiadomo skąd biegnie sobie brunet w okularach przeciwsłonecznych na nosie i w czapce full cap z Nike. Ubrany był w dres, a na uszach miał słuchawki bezprzewodowe. Jejku to on- pomyślałam.
Od razu mnie poznał. Podbiegł do mnie.
Nieznajomy: O cześć. Znów się spotykamy, ale tym razem w milszych okolicznościach haha- zażartował
Ja: Noo tak.
Nieznajomy: A czy coś Ci się stało jak Cię niechcący popchnąłem?
Ja: Nie, nie nic. Jak widać jestem cała i zdrowa.
Nieznajomy: No widać, widać.
Ja: Sorki, że ja taka roztrzepana i nie umalowana, ale dopiero wstałam, bo byłam wcześniej...
Nieznajomy: ...na imprezce.
Powiedział bardzo cicho.
Ja: słucham?
Nieznajomy: Nie nic. Sam do siebie mówiłem.
Ja: Okej? No dobra. No więc przepraszam pana.
Nieznajomy: Oj tam nic się nie stało. I tak ładnie wyglądasz.
Ja: Oj niech pan nie przesadza.
Nieznajomy: Jesteś z Polski?
Ja: Tak. A skąd pan wie?
Nieznajomy: Bo poznałem, ze jesteś polką. Wy Polskie dziewczyny jesteście najpiękniejsze na całym świecie. U nas w Niemczech takich nie ma. No...może są nieliczne wyjątki.
Ja: Ooo dziękuję w imieniu wszystkich polek.
Nieznajomy: A mogę się spytać jak masz na imię?
Bardzo się zdziwiłam jego pytaniem, ale mu z chęcią odpowiedziałam.
Ja: Joanna.
Nieznajomy: Bardzo ładnie.
Ja: A pan jak ma na imię?
Nieznajomy: Oooo bardzo Cię Asiu przepraszam, ale muszę już biec. Do zobaczenia wkrótce.
Ja: No to do zobaczenia.
Bardzo się zdziwiłam zachowaniem nieznajomego, gdy spytałam się o jego imię. Czemu mi nie odpowiedział? Czy coś ukrywa? Po głowie chodziły mi różne myśli. Tak sobie rozmyślałam wracając z "zakupów" do mieszkania z głodnymi przyjaciółkami.
Paulina: O nareszcie przyszłaś. Co tak długo?
Ja: Była kolejka w sklepie.
Oczywiście nie powiedziałam dziewczynom prawdy.
Ania: Pokaż co kupiłaś...ser, pomidory...o jogurt.
Paulina: To przygotuję kanapki.
Ja: Spoko.
Ania: Ja nie chce, bo jem jogurt.
Paulina: Dobra, dobra. Asiu z czym chcesz kanapkę?
Ja: Z pomidorem bądź ogórkiem, bo nic innego nie mamy.
Paulina: No taak. To ogórek czy pomidor?
Ja: Zdecydowanie pomidor haha
Paulina: okej...Proszę to dla Ciebie. Życzę smacznego.
Ja: Dziękuję, dziękuję. Tobie Paulinko też życzę smacznego...no i Aniu tobie również.
Ania: Za późno. Zjadłam już...ale dziękuję haha
Jadłyśmy kanapki a'la Paulina, bo w końcu głodne byłyśmy haha. Po śniadaniu zrobionym przez Paule postanowiłam, ze dziewczyny oprowadzą mnie po Dortmundzie.
Zamówiłyśmy taksówkę i ruszamy. Przez okno taksówki lampiłam się na miasto. Jest takie piękne-pomyślałam... Nagle zatrzymałyśmy się.
Ania: Wysiadamy.
Ja: Czemu?
Paulina: Widzisz ten wielki, przepiękny obiekt?
Ja: No widzę i co?
Ania: Jak to co...to jest Signal Iduna Park.
Ja: Aha???
Paulina: Czyli stadion Borussi Dortmund.
Ja: Aha?
Ania: To taki piłkarski klub sportowy.
Ja: Fajnie.
Ania: Aśka kurde, czy Ty naprawdę jesteś taka tępa czy mi się zdaje?
Ja: Może i jestem. Nie interesuję się sportem takim jak siatkówka czy football. To mnie nie kręci.
Ania: A czym się interesujesz?
Ja: Uwielbiam tańczyć. Taniec to moje drugie imię. Kocham to.
Paulina: Taniec to sztuka, a zarazem także sport.
Ja: Wieem. A wracając do tej całej Borussi to po co my tu jesteśmy?
Paulina: Jest to nasze marzenie.
Ja: Być w tym Parku?
Ania: Na Signal Iduna Park, a nie na jakimś parku to stadion BVB, czyli inaczej Borussi Dortmund.
Ja: No i?
Paulina: Wiesz jak my marzymy o tym by być na meczu BVB. Jejuu kochamy ich. Są najlepsi.
Ania: Tylko niestety nas nie stać.
Ja: Przecież macie pieniądze.
Paulina: My aż takie bogate nie jesteśmy. Na jeden bilet stać nas, a na trzy...wogóle.
Ja: To aż takie drogie są?
Ania: Niestety. Ale trudno. To tylko marzenia.
Ja: To może pójdziemy na ten mecz...może polubię piłkę nożną hehe
Paulina: Nie, nie możemy...
Ja: Bądź cicho. Idziemy na mecz BVB czy jakoś tak.
Ania: Naprawdę??? Ojej Asiu dziękujemy. Nie wiem jak my się tobie odpłacimy.
Ja: Dobra nie dziękujcie, bo jeszcze się rozmyślę haha
Paulina: No dobrze
Ja: A są tam jacyś przystojniacy?
Ania: Jeszcze się pytasz?
Ja: No taak.
Ania: Jest nasze polskie trio: Lewandowski, Błaszczykowski i Piszczek...
Paulina: Jest ten słodki Marco Reus, Mario Götze, Nuri Sahin...
Ania: Moritz Leitner, Marcel Schmelzer i wiele wiele innych.
Ja: Eee to może któryś wpadnie mi w oko hahahahahaha
Ania: Oj wpadnie i to nie jeden haha
Ja: No dobrze...to może bym poszła kupić te bilety, co?
Paulina: No jak chcesz.
Ja: To idę.
Poszłam do kasy i kupiłam trzy bilety na mecz Borussi Dortmund z Hannoverem 96. Mam nadzieję, że będzie to piękne widowisko.
Paulina: I co kupiłaś?
Ja: Oczywiście.
Paulina: Z kim będą grać?
Ja: Z jakimś Hangowerem96 czy jakoś taak.
Paulina: Pewnie z Hannoverem.
Ja: A być może...
Ania: Coooo? Mecz z Hannoverem? Ojej super. Na boisku będzie czterech polaków, ale czad...
Ja: Jakich czterech? Przecież mówiłyście, ze w BVB gra trzech. To skąd się wziął ten czwarty?? Nic nie rozumiem...
Ania: Ten czwarty jest z Hannoveru i nazywa się Artur Sobiech.
Ja: Przystojny chociaż?
Ania: Jeszcze się pytasz? Polskie ciacho.
Paulina: Oj Ania przestań z tym swoim Sobiechem.
Ania: Dobra, dobra. Luzuj majty hahaha
Ja: Hahahahaha oj Ania, Ania
Ania: No co? haha
Ja: Nic haha
Ania: Dobra ja lecę na wykład z Paulą, a Ty?
Ja: Ja do domu czytać książkę haha.
Paulina: Serio?
Ja: Taa. Dobra spadajcie już bakusy, bo się spóźnicie. A ja kierunek dom.
Paulina: Paaa buziaczki.
Ania: Trzymaj się.
Ja: Papapapa buziole
Dziewczyny pojechały na wykład, a ja znów zostałam sama. Tym razem postanowiłam na własną rękę pozwiedzać miasto, a później...a później się zobaczy.


________________
Hejka. Sorki, że tak długo czekaliście na nowy post, ale wakacje i wyjechałam itd.
Mam nadzieję, że się podoba kolejny rozdział.
jesteś=zostaw komentarz.
Buziaki kochani Moni_37 ;*