wtorek, 9 lipca 2013

Rozdział 3

 ***

Kim jest Ania i Paulina? Są to moje najlepsze przyjaciółki znamy się prawie od dziecka. Ania to uparta, zawzięta z wyobraźnią i przede wszystkim kreatywna dziewczyna. Uwielbia modę i związane z tym eksperymenty. Również lubi konie. Paulina jest również uparta tak jak Ania. Zawsze musi mieć ostatnie zdanie. Jest pełna harmonii.
Uff...dotarliśmy do mieszkania Ani i Pauliny. Boże jak tu jest pięknie. Chcę tu zostać.
Ania: Wchodź Asia. Tu masz swój pokój.
Ja: Ooo dziękuję. Kochane jesteście.
Paulina: No wiemy, wiemy haha.
Ania: To co? Może coś byśmy zjadły.
Paulina: Dobry pomysł.
Ania: To gotujemy coś czy idziemy na miasto?
Ja: Na miasto haha.
Paulina: No oczywiście, że na miasto.
Ania: Spoko to ruszamy haha.
I wyruszyłyśmy. Idąc podziwiałam piękne ulice Dortmundu. Tu jest całkiem inaczej niż w Warszawie. Czuję się tu naprawdę dobrze. podoba mi się tu.
Ania: To co zamawiamy?
Paulina: Jesteśmy we włoskiej restauracji czyli zamówmy spaghetti haha.
Ja: Świetny pomysł haha
Ania:  Spaghetti ? No dobra niech będzie.
Ja: Oby poszło w cycki. Gorzej będzie jak pójdzie w boki haha.
Paulina: Nie chcę być gruba hahaha
Ania: Ty gruba? hahaha dobry żart.
Ja: Ania ma rację.
Paulina: Dobra cicho nasze spaghetti idzie. Mmmm wygląda pysznie.
Ja i Ania: No to smacznego.
Paulina: Smacznego dziewczynki haha.
Spaghetti było pyszne. Tak się najadłyśmy, że później ruszyć się nie mogłyśmy haha wiem że to śmieszne, ale tak było. Po "obiedzie" dziewczyny postanowiły, że mi pokażą Dortmund. Jupi-pomyślałam. Na reszcie.
Paulina: Na wieczór wybieramy się na imprezkę?
Ania: No oczywiście. Beze mnie to nie będzie to samo haha.
Ja: No ja tam nie wiem.
Ania: No zgódź się.
Paulina: No proszę Cię.
Ja: Noooo...
Paulina: Aśka no. Nie bądź dzieckiem.
Ania: Idziesz z nami.
Ja: No dobra. Niech Wam będzie. Tylko...
Ania: Jakie tylko?
Ja; Nie mam się w co ubrać. Nie nie idę.
Paulina: Gorzej niż z moją 5-letnią siostrą. Pożyczymy Ci jakieś ubrania.
Ania: No właśnie.
Ja: Ale ja nie umiem tańczyć. Jeszcze się skompromituje.
Ania: My też nie umiemy tańczyć, ale idziemy tylko dla zabawy...
Paulina: Żeby się rozerwać.
Ja: No nie wiem.
Paulina: Aśka!
Ja: Dobra nie krzycz. Już pójdę na tą dyskotekę.
Ania: No w końcu mówi jak należy a teraz powiedz "ser".
I oczywiście Ania zrobiła zdjęcie.




Tak. To właśnie Ja- Asia. Tak wyglądam.
Paulina: Jak ładnie wyszła na tym zdjęciu.
Ja: Weź przestań. Wyszłam jak jakaś kosmitka.
Paulina; Ładnie.
Ja: Brzydko.
Ania: Ładnie i nie sprzeczaj się.
Ja: Dobra, dobra niech Wam będzie.
Paulina: Oho muszę się zwijać. Wykład mam zaraz. Pa.
Ania: No ja też. Kompletnie zapomniałam. Sorki Asia ale musimy lecieć.
Ja: Spoko. Nie ma sprawy. Dam sobie radę. Znam język.
Ania: No dobrze. To paa.
Ja: A jeszcze jedno. Jest tu jakaś biblioteka?
Paulina; Tak. Jakieś 200-400 metrów od tego miejsca.
Ja: No dobra dzięki. I lećcie już bo się spóźnicie. Paapaa.
Dziewczyny poszły, a ja zostałam sama. Dobra no to może pójdę do biblioteki, wypożyczę jakąś książkę i poczytam. Nooo... tak zrobię.
Okej jestem w bibliotece. Ale tu mnóstwo książek. Hmmm co by tu wybrać. Uwielbiam romansidła. To może...eee nie. No to może "Kocha się tylko raz" i jeszcze...."Wynajęta narzeczona" ooo to to sobie wypożyczę.
Idę ulicą, w tłumnie zamyślona tym co porabiają rodzice. Czy u nich wszystko dobrze i wgl. Nagle książki leżą na chodniku. O nie popchnął mnie ktoś. Ale czeka i pomaga zebrać je. To, to jest chłopak. Przystojny brunet w czarnych okularach. Może ma 1.75 wzrostu. Wow ale przystojny. Spytał się mnie czy wszystko w porządku. A ja zamyślona i spontanicznie odpowiedziałam że tak i poszłam dalej. On chyba też już poszedł. Boże, żebym tylko się nie zakochała, żebym tylko... Idąc dalej doszłam do mieszkania Ani i Pauliny. Otworzyłam drzwi i weszłam do mieszkania. Usiadłam na kanapie i zaczęłam czytać jedno z romansów, które wypożyczyłam. Ale nie mogłam się skupić na czytaniu. Ciągle myślałam o tym chłopaku co mnie popchnął.Wyszłam przy nim na idiotkę. Ciekawe co o mnie pomyślał. Boże co on o mnie pomyślał. Tak sobie rozmyślając nagle wchodzą Anka i Paula. Ooo chyba już wróciły z wykładu. To fajnie. Chociaż przy nich zapomnę o tym incydencie na chodniku....
Paulina: No to co dziewczyny wybieramy się na tą imprezkę?
Ania; Tak, tak. A Ty Asia?
Ja; No też.
Zaczęłyśmy się szykować. Oo Paula już gotowa. Pięknie wygląda. Ania jeszcze tylko makijaż. A ja? A ja ubrana w dżinsy  i zwyczajnie wyglądam. Nie mam się dla kogo stroić....
Doszłyśmy do klubu gdzie jest zabawa. Słychać głośną muzykę. Ale fajna. Wchodzimy do środka. Tłum ludzi tańczy na parkiecie. No dobra to i my idziemy tańczyć. Zabawa, zabawa, zabawa.
Godzina 03.00 trzeba wracać. Wracamy zadowolone z imprezki do domu w którym mieszkamy- chyba mogę tak już powiedzieć?








Jesteś=zostaw komentarz ;D Moni_37

poniedziałek, 8 lipca 2013

Rozdział 2

 ***

8.00 czas wstawać. Obudził mnie alarm budzika. "Dziś zmienię swoje życie, już nikt nie będzie mi rozkazywał co mam robić w życiu. W końcu nastał ten piękny dzień." tak pomyślałam. Wstałam, spojrzałam na budzik i szybko ubrałam się. Wzięłam walizki i schodzę na dół, by móc pożegnać się z rodzicami. Wchodzę do kuchni ojciec siedzi przy stole, widać że jest bardzo zdenerwowany, a mama...a mama chodzi po kuchni bardzo roztrzęsiona.
Ja: Mamo, tato ja wyjeżdżam. Chciałabym się z wami pożegnać.
Tata: Pożegnać hahaha dobre. Ja córki nie mam.
Mama: Jurek uspokój się.
Tata: Niech jedzie w diabły.
Ja: Dobrze. Rozumiem. Nie masz córki, a ja ojca.
Mama: Aśka.
Ja: Taka jest prawda mamo. Ojciec nigdy mnie nie kochał. Ciągle tylko rozkazywał moim życiem.
Tata: No i teraz się prawdy dowiem. No słucham Cię jakim byłem złym ojcem. Co chciałaś to miałaś. A teraz tak mi się odpłacasz. Jesteś siebie warta.
Ja: I dobrze. Skończmy tą rozmowę, bo widzę, że do niczego ona nie prowadzi. Cześć mamo. Cześć "tato".
Tata: A spier...
Mama: Asiu nie wyjeżdżaj. Proszę Cię.
Ja; Mamo muszę. Wybacz. Niedługo się zobaczymy.
Wyszłam z domu. Zrobiło mi się bardzo smutno, że w taki sposób musiałam pożegnać się z rodzicami, a szczególnie z ojcem. Jeszcze słyszałam jak mama mówiła do ojca.
Mama: Widzisz Jurek co narobiłeś. Przez Ciebie nasza jedyna córka wyjechała.
Tata: A niech jedzie. Niedługo wróci. Jeszcze będzie błagała mnie żebym przepisał na nią firmę.
Lotnisko Chopina w Warszawie. Mnóstwo ludzi przemieszczających się. Oho słychać, wołają mnie, za chwilę mój samolot. Trzeba iść. Dobra no to "ahoj przygodo". Wsiadłam do samolotu, więc ruszamy.
Jupii już jestem w Dortmundzie. Są i moje najlepsze przyjaciółki Ania i Paulina. Widzę je.
Ja: Cześć. O Boże jak ja dawno Was nie widziałam.
Ania: Cześć Asiu.
Paulina: Wypiękniałaś.
Ja: Mówisz o mnie? Spójrzcie na siebie. Wy to wypiękniałyście haha.
Paulina: No oczywiście haha.
Ania: Dobra chodźmy już do domu. musisz nam poopowiadać co tam u ciebie słychać.
Ja: Nie ma co do opowiedzenia.
Paulina: No dobra chodźmy już.
Wsiadłyśmy do taksówki i ruszamy. Witaj nowa przygodo.

Ania:

Paulina:  





Sorki że taki krótki ale czasu zbytnio nie miałam. Jesteś=zostaw komentarz. Zapraszam na następny rozdział. Moni 37 ;)

niedziela, 7 lipca 2013

Rozdział 1

 ***

Dzień zaczął się jak zawsze od kłótni z ojcem. Ciągle wmawiał, że niepotrzebne są mi studia, że nawet jak je ukończę to i tak nie będę miała pracy jak większość polaków. Chciał mnie w ten sposób zatrzymać w domu, żebym przejęła firmę rodzinną i jeszcze na dodatek wyszła za mąż za Adama za ojca ulubieńca. Adam to dwudziestojednoletni letni pracownik w firmie ojca, jest bardzo lubiany przez niego. Jak mawia ojciec to jego prawa ręka. Ale wróćmy do mnie. Jestem Asia mam 19 lat, niedawno skończyłam VIII LO im. Władysława IV w Warszawie. Teraz rozglądam się za jakimiś studiami, oczywiście nie w Polsce tylko za granicą. Myślę o Niemczech. Jestem bardzo upartą osobą, która nigdy nie rezygnuje ze swoich marzeń. Niestety mam ogromny problem z rodzicami, a szczególnie z tatą. On mnie nie rozumie, że chce studiować, poznać nowych ciekawych ludzi i oczywiście wyjechać. Najlepiej dla niego byłoby gdybym była bez wykształcenia, wyszła za mąż za Adasia i przejęła firmę rodzinną. Ale ja tak nie chce, nie chce w tak młodym wieku być żoną, a może za niedługo matką. Ja po prostu tak nie chce....
Tata: No Asiu, skończyłaś liceum, jesteś pełnoletnia to już możesz zacząć myśleć o założeniu rodziny.
Ja: Przepraszam, że cooo??
Tata: No to co usłyszałaś. 
Ja: Ale tato...
Tata: Nie ma żadnego "ale". Jutro do nas przyjeżdżają rodzice Adama, żeby obmówić sprawy związane ze ślubem.
Ja: Ze ślubem???? Jakim ślubem???
Tata: No twoim i Adasia. Adaś to porządny chłopak, miły, uczynny, krzywdy Ci nie zrobi.
Ja: Że, że, że co proszę?
Tata: No Ty i Adam bierzecie ślub.
Ja: Jaki ślub? O czym Ty mówisz? Nie będzie żadnego ślubu! Po moim trupie!!
Tata: Nie pyskuj. Ślub będzie i to w tą sobotę.
Ja: No chyba nie! Mamo powiedz coś.
Mama: Ojciec ma racje. Adam to dobry chłopak. Asiu zgódź się, będziecie razem szczęśliwi.
Ja: Już i Ciebie ojciec zbuntował, żebym była z Adamem. Bardzo Ci dziękuję. 
Mama: Asiu...
Ja: Nie! Nie będzie żadnego ślubu! Ja chce studiować w Niemczech, rozwijać się, a nie być zwykłą kurą domową, dbać o męża i dzieci. Jestem jeszcze za młoda na zakładanie rodziny. Mam dopiero 19 lat. 
Tata: Ja już w twoim wieku byłem ojcem...
Ja: To Ty byłeś, ale ja nie będę.
Tata: Aśka!
Ja: Nie !!! Jutro wyjeżdżam czy to wam się podoba czy nie, będę studiować!
Tata: A tylko spróbujesz.!
Ja: A żebyś wiedział, że spróbuj.
Tata: Jeśli wyjedziesz to ojca już nie będziesz mieć. Jak pojedziesz sobie do tych Niemiec to możesz już nie wracać do domu.
Ja: I dobrze!
Mama: Asia. Jurek. Przestańcie.!
 Ja: Nie mamo.
Wściekła poszłam do swojego pokoju  trzaskając drzwiami. Wyjęłam torbę i zaczęłam się pakować...




 





Dziękuję za uwagę. Już niedługo kolejny rozdział. Zapraszam Moni 37 ;) Jesteś=zostaw komentarz ;)