Bardzo Was przepraszam za to że ostatnio Was zaniedbuje, ale mam mnóstwo lekcji i nauki ;( Mam nadzieję, że mi wybaczycie ;)
Pozdrawiam. Trzymajcie się ciepło, bo ostatnio jest bardzo zimno brr ;/
/Moni37 ;*
poniedziałek, 30 września 2013
sobota, 7 września 2013
Rozdział 8
***
Następnego dnia chodziłam wkurzona. Wszystko mi przeszkadzało, nawet rozwalone Pauliny ubrania po salonie. Wiem powinnam już się do tego przyzwyczaić, ale tego dnia niestety nie...
Gdy wzięłam telefon było dwadzieścia nieodebranych połączeń. Wszystkie były od Mario. Oczywiście, że do niego nie oddzwoniłam. Byłam wkurzona za jego kłamstwo. Czemu mi to zrobił? Nie mógł na samym początku mi powiedzieć, że jest piłkarzem? Kłamca i oszust. Tak pomyślałam. Dziewczyny pytały się co się stało, a ja niestety musiałam im opowiedzieć.
Paulina: Ejj Asia co się dzieję? Jesteś jakaś taka inna.
Ja: No jaka jestem??!!- powiedziałam ze złością.
Paulina: Wystarczy, że mi odpowiesz spokojnie na pytanie, a nie od razu ze złością. Od wczoraj wszystko Ci przeszkadza. Nie wiem co się z Tobą dzieje. Może z Anią się wyprowadzimy, żeby księżniczce nie przeszkadzać.?
Ja: Na prawdę tak się zachowuję? Ojej nie chciałam na was krzyczeć. Przepraszam dziewczyny.
Ania: Asia co się dzieje?-spytała.-Jesteś jakaś taka inna mów co się dzieje.
Ja: Oszukał mnie.
Paulina: Kto??!
Ja: Sven
Ania: Ale jak to??
Ja: No normalnie. Okazał się oszustem.
Paulina: Ale ukradł Ci coś? Wykorzystał? No nie wiem mów jaśniej.
Ja: Okazało się że jest piłkarzem. To był wasz Mario Goetze.!
Ania: Coooo??-spytała z niedowierzaniem
Ja: To co słyszałyście. Sorry ale nie chce mi się o tym rozmawiać.
Paulina: Zakochałaś się w nim?
Ja: Nie!
Paulina: Jak to nie. Przecież to widać.
Ja: Weź skończ!!-wyszłam z mieszkania trzaskając drzwiami. Niestety Paula miała racje. Ja w nim się zakochałam. Na samym początku wydawał się taki inny niż wszyscy faceci, ale niestety okazał się takim samym draniem, kłamcą, idiotą. Byłam naiwna i głupia, bo co sobie myślałam, że będziemy szczęśliwą parą? Że będzie mnie kochał? Naiwna ja. Wierzę każdemu facetowi, który jest miły. Mój błąd.
Paulina: Ejj Asia co się dzieję? Jesteś jakaś taka inna.
Ja: No jaka jestem??!!- powiedziałam ze złością.
Paulina: Wystarczy, że mi odpowiesz spokojnie na pytanie, a nie od razu ze złością. Od wczoraj wszystko Ci przeszkadza. Nie wiem co się z Tobą dzieje. Może z Anią się wyprowadzimy, żeby księżniczce nie przeszkadzać.?
Ja: Na prawdę tak się zachowuję? Ojej nie chciałam na was krzyczeć. Przepraszam dziewczyny.
Ania: Asia co się dzieje?-spytała.-Jesteś jakaś taka inna mów co się dzieje.
Ja: Oszukał mnie.
Paulina: Kto??!
Ja: Sven
Ania: Ale jak to??
Ja: No normalnie. Okazał się oszustem.
Paulina: Ale ukradł Ci coś? Wykorzystał? No nie wiem mów jaśniej.
Ja: Okazało się że jest piłkarzem. To był wasz Mario Goetze.!
Ania: Coooo??-spytała z niedowierzaniem
Ja: To co słyszałyście. Sorry ale nie chce mi się o tym rozmawiać.
Paulina: Zakochałaś się w nim?
Ja: Nie!
Paulina: Jak to nie. Przecież to widać.
Ja: Weź skończ!!-wyszłam z mieszkania trzaskając drzwiami. Niestety Paula miała racje. Ja w nim się zakochałam. Na samym początku wydawał się taki inny niż wszyscy faceci, ale niestety okazał się takim samym draniem, kłamcą, idiotą. Byłam naiwna i głupia, bo co sobie myślałam, że będziemy szczęśliwą parą? Że będzie mnie kochał? Naiwna ja. Wierzę każdemu facetowi, który jest miły. Mój błąd.
***
Po jakiś dwudziestu minutach znalazłam się w parku. Usiadłam na ławce i rozmyślałam o wczorajszej sytuacji. Niestety nie mogłam o niej zapomnieć. Po chwili dostałam SMSa od Mario, w którym napisał:
"Asiu bardzo Cię przepraszam za wczoraj. Nie chciałem, żeby wyszło tak jak wyszło. Nie powiedziałem Ci, że jestem piłkarzem z tego względu bo nie chciałem, abyś zakochała się w mojej sławie i pieniądzach, jak inne. Chciałem, żebyś patrzyła na mnie jak na zwykłego człowieka, a nie na kogoś kto jest bardzo bogaty. Jeszcze raz Cię przepraszam za to co się wydarzyło. Wiem postąpiłem źle, ale bardzo chciałbym żeby było jak znów. Kocham Cię;*
Mario"
Po przeczytaniu odpisałam mu tak:
" Szkoda, że mnie uważasz za taką, która leci tylko na pieniądze. Myślałam, że znamy się na tyle dobrze, gdzie możemy mówić sobie wszystko. Ale niestety pomyliłam się. Bardzo zawiodłam się na Tobie. A i daruj sobie to, że mnie kochasz. Przestań do mnie pisać i wydzwaniać. Jesteś dla mnie skończonym dupkiem. Aśka"
Po kilku minutach znów dostałam SMSa:
" Asia nie uważam Cię za taką. Kocham Cię. Podobasz mi się. Proszę Cię nie kończ naszej znajomości"
Odpisałam mu tak:
" Zajmij się swoją karierą, a mnie zostaw w spokoju. Ja nie pasuję do twojej bajki"
No i kolejny SMS od Mario:
"Asia daj mi szansę na poprawę. Już się to nie powtórzy. Obiecuję Ci to."
Już kolejnego SMSa nie odpisałam mu. Z kłamcami i oszustami się nie zadaję. Więcej już się nie zakocham.-tak myślałam, aż tu nagle podchodzi jakiś brunet i mówi do mnie. To był Mario.
Mario: Wiedziałem, że Cię tu zostanę. Czemu mi nie odpisałaś?
Ja: Zostaw mnie w spokoju!
Mario: Asia. Kocham Cię!
Ja: Ha ha ha śmieszny jesteś. Chociaż teraz byś miał honor nie kłamać.
Mario: Ja nie kłamię-pocałował mnie. Było to nawet miłe, ale po chwili go odepchnęłam i powiedziałam.
Ja: Nie pasujemy do siebie.
Mario ukląkł na kolanach przede mną i prosił o przebaczenie.
Mario: Nie wiem co muszę jeszcze zrobić, żebyś mi wybaczyła. Wiem jestem dupkiem. Mogłem od razu Ci wszystko powiedzieć, ale niestety tego nie zrobiłem. Bardzo żałuję, ale czasu nie cofnę....
Ja:...wstań proszę Cię! Nie rób obciachu! Mario wstań!
Mario: Jeśli mi nie wybaczysz to nie wstanę.
Ja: Dobra wybaczam Ci, ale wstań proszę Cię! Ludzie patrzą.
Mario: Na prawdę wybaczasz mi?
Ja: Tak ale wstań.
Mario wstał.
Mario: Dziękuję, dziękuję, dziękuję, dziękuję.
Ja: Dobra skończ.
Mario: Jesteś najlepsza.
Ja: Oj przestań.
Mario: Mam pomysł. Chodź ze mną.
Ja: Gdzie?
Mario: Zobaczysz.
Ja: No dobrze.
I poszłam z Mario. Nawet nie wiem gdzie, ale poszłam. Byłam bardzo szczęśliwa w tamtym momencie.
Po pół godziny drogi dojechaliśmy na miejsce chyba do jakiegoś domu.
Ja: Wow. Gdzie my jesteśmy?
Mario: W moim domu.
Ja: Żartujesz chyba? No nieźle.
Byliśmy w miejscu który nawet mi się nie śnił. Ten dom był po prostu przepiękny. Myślałam, że śnie.
Mario: Witam Cię w moich skromnych progach.
Ja: Skromnych? Chyba żartujesz.
Mario: Oj nie hahaha.-zażartował
Ja: Po co mnie tu przywiozłeś.
Mario: Kocham Cię.
Ja: Okej rozumiem. Poczekaj chwilkę napiszę SMSa do dziewczyn, żeby się o mnie nie martwiły.- I napisałam:
"Hej. Nie wrócę dziś na noc. Nie martwcie się. Asia"
Ja: No już wysłałam.
______________
Hej proszę oto nowy rozdział. Jak się podoba? No napiszę szczerze, że tak średnio mi to wyszło, ale do Was zostawiam ostatnie zdanie. Czekam na komentarze, które bardzo motywują do dalszego pisania.
Pozdrawiam Moni37 ;)
sobota, 31 sierpnia 2013
Rozdział 7
***
Nastał dzień meczu Borussi i Hannoveru. Z dziewczynami byłam bardzo podekscytowana tym, że będziemy na Signal Iduna Park. jeju to był najwspanialszy dzień mojego życia.
Od rana byłam na Uniwerku, żeby coś tam złożyć. Czekałam prawie 5 godzin aby dostać się do celu. Gdy wyszłam z Uniwersytetu była gdzieś godzina 15.00. Więc szybko pobiegłam aby ubrać się na mecz, który zaczynał się o 16.30.
Wbiegłam do domu krzycząc:
Ja: Kurde spóźnimy się.
Ania: Nie bój żaby. Damy radę.
Ja: Ze mną pewnie nie.
Paulina: Dasz radę, a po za tym masz już tu ciuchy przygotowane.
Ja: Dziewczyny...dzięki.
Ania: Dobra nie gadaj tyle tylko przebieraj się.
Pół godziny później.
Paulina: Dobra to co idziemy?
Ja: Już.
Wyszłam z pokoju ubrana w szorty i jakąś luźną bluzkę.
Ja: No już idziemy.
Ania: Ale się ubrała haha-zaśmiałą się Ania
Ja: przebrać się?
Ania: Nie no chodź już.
Kilka minut później byłyśmy już na stadionie BVB. Usiadłyśmy na trybuny. Byłyśmy takie szczęśliwe, a szczególnie Anka i Paula.
Rozpoczął się mecz. Spojrzałam na piłkarzy i mówię do Pauli;
Ja: Spójrz na tego z 10.
Paula: Ahh to Mario Goetze. Przystojny nie?
Ja: Jaki Mario?
Paula: No Goetze.
Ja: To Sven, ale co on tu by robił?- zdziwiłam się widokiem Svena na murawie.
Paula: Nie prawda. To Mario. Piłkarz Borussi Dortmund.
Zaskoczyło mnie to co powiedziała Paulina. On przedstawił się inaczej. Ajj to zdrajca. Tak myślałam przez cały mecz o nim.
Po wygranej BVB podeszłam do Svena sorry raczej do Mario, czy jak mu tam.
Ja: Sven czy raczej Mario Goetze
Sven, który zmienił się w Goetze: To nie tak.
Ja: A jak?
Mario: Co miałem Ci powiedzieć?
Ja: Prawdę, że jesteś piłkarzem, a nie jakimś biznesmenem. Ale i ty mnie okłamałeś.
Mario: Nie chciałem przepraszam...
Ja: Skończ. Nie chcę Cię znać.
Mario: Asiu...
Ja: Spadaj.
Mario: Aśka czekaj.
Nie słuchając Svena znaczy Mario poszłam w stronę wyjścia. Coś chyba jeszcze krzyczał, ale ja byłam tak wkurzona, że nie zwracałam na to uwagi.
_______
Lol. ;)
piątek, 30 sierpnia 2013
Rozdział 6
Następny dzień.
Gdy wstałam o 9.00 i poszłam do kuchni, to dziewczyny od razu mnie zalały pytaniami o wczorajszą kolację ze Svenem. A ja oczywiście im odpowiadałam.
Ania: No jak wczoraj było?
Ja: Dobrze.
Ania: A coś więcej?
Ja: Zjedliśmy kolacje, pogadaliśmy no i odprowadził mnie do domu.
Oczywiście nie powiedziałam im o tym, że mnie pocałował.
Paulina: To wszystko?
Ja: Tak. A co miało jeszcze być?
Paulina: No wiesz...
Ja: Nie nie było tego. Ja kolesia widziałam kilka razy na oczy a wy mi tu zarzucacie że od razu z nim poszłam do łóżka.
Ania: No sorki, ale zawsze tak jest po kolacji.
Ja: No wybacz ale nie u mnie.
Zdenerwowana poszłam do swojego pokoju trzaskając drzwiami. Przez drzwi podsłuchiwałam co o mnie mówiły dziewczyny.
Anka: Co jej się stało?
Paulina: Nie wiem. Może nie od razu było tak wprost się spytać?
Anka: Może...ale nigdy tak się nie zachowywała. Pewnie coś musiał zrobić jej ten cały Sven.
Paulina: Nie no chyba nie. Ale tak myślisz?
Anka: Tak.
Paulina: Kurde może masz racje.
Usłyszałam co mówiły do mnie dziewczyny więc wyszłam z pokoju i musiałąm wyjaśnić tą sytuacje o której mówiły Paula i Anka.
Ja: Wszystko słyszałam. Jeśli o to chodzi to nic mi nie zrobił ten cały niby Sven. Jestem wkurzona z tego względu bo nie lubię jak ktoś się wypytuje o moje prywatne sprawy. Nie lubię wścibskich ludzi. Rozumiecie?
Troszkę nakrzyczałam na dziewczyny. Mam nadzieję, że się nie obrażą.
Kilka minut później.
Dzwoni do mnie telefon. Hmm ciekawe kto to taki. A to Sven. Odebrałam.
Ja: Hallo.
Sven: Hej księżniczko. Wstałaś już?
Ja: Tak już dawno, właśnie się ubierałam. A Ty co tak do mnie dzwonisz?
Sven: Stęskniłem się za twoim głosem.
Ja: Jasne. Mów o co chodzi.
Sven: Chciałbym się z tobą spotkać.
Ja: Ale teraz?
Sven: Tak teraz.
Ja: No dobrze. To za 15 minut w parku?
Sven: Okey. Czekam na ciebie księżniczko.
Ja: Nie mów do mnie tak.
Sven: No dobrze królowo.
Ja: hahahahaha
Sven: Czekam. Pa.
Ja: Pa.
Szybko przebrałam się i wyszłam.
15 minut później.
Sven: Witaj-pocałował mnie w policzek
Ja: hej. Co się stało że chciałeś się ze mną spotkać?
Sven: Chciałem Cię ujrzeć.
Ja: Oj Sven...
Nagle podbiegł jakiś chłopczyk, chyba chciał autograf. Oczywiście Sven mu nie odmówił. Ale ja się bardzo zdziwiłam czemu od niego chciał autograf, nie mogłam się powstrzymać i spytałam się.
Ja: Sven?
Sven: Taak.
Ja: Dlaczego ten chłopiec chciał twój autograf?
Sven: Bo kiedyś pomogłem Domu Dziecku w Dortmundzie przekazałem im pieniądze. A teraz stałem się bohaterem.
Ja: To miłe z twojej strony.
Sven: Eee tam każdy by tak postąpił.
Ja: Oj nie wiem.
Sven: Wybaczysz mi księżniczko ale muszę lecieć, bo przed chwilą dostałem SMS z firmy i muszę tam być. Przepraszam. Do zobaczenia. Odezwę się.
Ja: No leć papatki.
Ja oczywiście wróciłam do domu. Dziewczyny na mnie się nie obraziły, wręcz przeciwnie nawet mnie przeprosiły za poranne zachowanie. Ja się na nie nie gniewałam. Razem poszłyśmy dalej zwiedzać miasto, później na zakupy no i jeszcze ja poszłam na Uniwerek złożyć papiery w sprawie studiów.
_____
Spontan xD
Miałam już nie pisać, ale jakoś nie mogę obyć się bez tego bloga. Szkoda, że nikt tego nie czyta, ale no cóż... . ;)
Pozdrawiam Moni37 ;*
Gdy wstałam o 9.00 i poszłam do kuchni, to dziewczyny od razu mnie zalały pytaniami o wczorajszą kolację ze Svenem. A ja oczywiście im odpowiadałam.
Ania: No jak wczoraj było?
Ja: Dobrze.
Ania: A coś więcej?
Ja: Zjedliśmy kolacje, pogadaliśmy no i odprowadził mnie do domu.
Oczywiście nie powiedziałam im o tym, że mnie pocałował.
Paulina: To wszystko?
Ja: Tak. A co miało jeszcze być?
Paulina: No wiesz...
Ja: Nie nie było tego. Ja kolesia widziałam kilka razy na oczy a wy mi tu zarzucacie że od razu z nim poszłam do łóżka.
Ania: No sorki, ale zawsze tak jest po kolacji.
Ja: No wybacz ale nie u mnie.
Zdenerwowana poszłam do swojego pokoju trzaskając drzwiami. Przez drzwi podsłuchiwałam co o mnie mówiły dziewczyny.
Anka: Co jej się stało?
Paulina: Nie wiem. Może nie od razu było tak wprost się spytać?
Anka: Może...ale nigdy tak się nie zachowywała. Pewnie coś musiał zrobić jej ten cały Sven.
Paulina: Nie no chyba nie. Ale tak myślisz?
Anka: Tak.
Paulina: Kurde może masz racje.
Usłyszałam co mówiły do mnie dziewczyny więc wyszłam z pokoju i musiałąm wyjaśnić tą sytuacje o której mówiły Paula i Anka.
Ja: Wszystko słyszałam. Jeśli o to chodzi to nic mi nie zrobił ten cały niby Sven. Jestem wkurzona z tego względu bo nie lubię jak ktoś się wypytuje o moje prywatne sprawy. Nie lubię wścibskich ludzi. Rozumiecie?
Troszkę nakrzyczałam na dziewczyny. Mam nadzieję, że się nie obrażą.
Kilka minut później.
Dzwoni do mnie telefon. Hmm ciekawe kto to taki. A to Sven. Odebrałam.
Ja: Hallo.
Sven: Hej księżniczko. Wstałaś już?
Ja: Tak już dawno, właśnie się ubierałam. A Ty co tak do mnie dzwonisz?
Sven: Stęskniłem się za twoim głosem.
Ja: Jasne. Mów o co chodzi.
Sven: Chciałbym się z tobą spotkać.
Ja: Ale teraz?
Sven: Tak teraz.
Ja: No dobrze. To za 15 minut w parku?
Sven: Okey. Czekam na ciebie księżniczko.
Ja: Nie mów do mnie tak.
Sven: No dobrze królowo.
Ja: hahahahaha
Sven: Czekam. Pa.
Ja: Pa.
Szybko przebrałam się i wyszłam.
15 minut później.
Sven: Witaj-pocałował mnie w policzek
Ja: hej. Co się stało że chciałeś się ze mną spotkać?
Sven: Chciałem Cię ujrzeć.
Ja: Oj Sven...
Nagle podbiegł jakiś chłopczyk, chyba chciał autograf. Oczywiście Sven mu nie odmówił. Ale ja się bardzo zdziwiłam czemu od niego chciał autograf, nie mogłam się powstrzymać i spytałam się.
Ja: Sven?
Sven: Taak.
Ja: Dlaczego ten chłopiec chciał twój autograf?
Sven: Bo kiedyś pomogłem Domu Dziecku w Dortmundzie przekazałem im pieniądze. A teraz stałem się bohaterem.
Ja: To miłe z twojej strony.
Sven: Eee tam każdy by tak postąpił.
Ja: Oj nie wiem.
Sven: Wybaczysz mi księżniczko ale muszę lecieć, bo przed chwilą dostałem SMS z firmy i muszę tam być. Przepraszam. Do zobaczenia. Odezwę się.
Ja: No leć papatki.
Ja oczywiście wróciłam do domu. Dziewczyny na mnie się nie obraziły, wręcz przeciwnie nawet mnie przeprosiły za poranne zachowanie. Ja się na nie nie gniewałam. Razem poszłyśmy dalej zwiedzać miasto, później na zakupy no i jeszcze ja poszłam na Uniwerek złożyć papiery w sprawie studiów.
_____
Spontan xD
Miałam już nie pisać, ale jakoś nie mogę obyć się bez tego bloga. Szkoda, że nikt tego nie czyta, ale no cóż... . ;)
Pozdrawiam Moni37 ;*
czwartek, 29 sierpnia 2013
niedziela, 25 sierpnia 2013
Siemka!
Nie wiem, czy prowadzenie tego bloga ma dalszy sens. Jest zero komentarzy, przepraszam jeden od Anonima. Chwilowo go zawieszam. /Moni37
piątek, 9 sierpnia 2013
Kochani ;)
Niestety przez najbliższy czas nie dodam nowego rozdziału z powodów osobistych. Bardzo Was przepraszam. ;/
~Moni37 ;D
~Moni37 ;D
środa, 7 sierpnia 2013
Rozdział 5
***
Następny dzień.
Dziewczyny jeszcze śpią, a ja postanowiłam pobiegać i zadbać o formę. Dobra to jest tylko wymówka. Zaczęłam biegać ponieważ...ponieważ chcę znów ujrzeć "nieznajomego". Taak spodobał mi się i to bardzo. Jest taki miły i inny niż wszyscy faceci. Ma to coś w sobie. A wracając do tematu biegania to wstałam bardzo wcześnie, poszłam do łazienki, ubrałam się i zrobiłam delikatny makijaż. Po 5-ciu minutach byłam już gotowa. Wybiegłam z mieszkania. Biegnę i biegnę słuchając w słuchawkach (klik), aż tu nagle ktoś do mnie krzyczy "Asiu, Asiu czekaj...". To, to nie może być "on". A jednak. To ten "nieznajomy".
Ja: O witaj.
Nieznajomy: Witaj Asiu. No i znów się spotykamy.
Ja: No. Chyba mnie śledzisz haha.
Nieznajomy: No oczywiście- zażartował- Może to przeznaczenie.
Ja: Oj na pewno nie. To tylko przypadek.
Nieznajomy: Wierzysz w przypadki?
Ja: Tak.
Nieznajomy: No ja jakoś nie haha. Jeśli tak ciągle na siebie wpadamy to może poszłabyś dziś ze mną na kolacje?
On mnie zaprosił. Byłam taka szczęśliwa. Facet, który mi się podoba zaprosił mnie na kolacje. Z pewnością odpowiedziałam:
Ja: Z miłą chęcią.
Nieznajomy: To o 20.00 po Ciebie przyjadę. Tylko powiedz mi gdzie mieszkasz, żebym wiedział.
Ja: Eee..no to może w tym miejscu się spotkamy, co?
Nieznajomy: Jak dama chce tu, to niech będzie i tu.
Ja: Przepraszam...
Nieznajomy: Tak?
Ja: Mamy się spotkać, a ja w ogóle nie wiem jak mam do pana mówić i jak się pan nazywa?
Nieznajomy: Jestem Sven.
Ja: Ładne imię.
Sven: Po dziadku haha. Ooo jaka szkoda, muszę już lecieć. Do zobaczenia madame.
Ja: Do zobaczenia.
I pobiegł. A ja wróciłam do domu.
Po chwili w domu...
Ania: O cześć Asiu. Gdzie byłaś?
Ja: Byłam biegać.
Paulina: Ty i bieganie? Od kiedy?
Ja: Od dziś. Dziewczyny, chyba się zakochałam.
Ania i Paulina: Cooo? W kim?
Ja: W takim brunecie, który codziennie rano biega koło was. Ma na imię Sven.
Ania: Nic nie mówiłaś wcześniej, ze kogoś masz.
Ja: Ale ja nikogo nie mam, tylko się zakochałam w nim. On raczej tego nie odwzajemnia.
Paulina: Skąd możesz to wiedzieć?
Ja: No właśnie nie wiem. Dziś idę z nim na kolacje.
Ania: Ooo randka haha
Ja: To nie jest randka tylko zwykła koleżeńska kolacja.
Ania: Jasne. Dobra, a w co się ubierasz?
Ja: No właśnie nie wiem...dziewczyny, pomóżcie.
Paulina: Zaraz coś wykombinujemy. Hmmm...Ania przynieś te swoje buty, te ładne. Wiesz, o które chodzi.
Ania: Już przynoszę.
Paulina otworzyła szafę i szuka czegoś.
Paulina: Mam. I jak może być?
Ja: Wow śliczna jest.
Ania: To już masz w co się ubrać. A może tak paznokcie byś sobie zrobiła?
Ja: Czy ja wiem?
Ania: Ale ja wiem. Dawaj idziemy do kosmetyczki.
Ja: Już, już idę.
Po chwili.
Ja: Ale to będzie kosztować.
Ania: Cicho..tu jest moja znajoma, która zrobi Ci paznokcie prawie za darmo.
Ja: Okej.
Po godzinie spędzonej u kosmetyczki, w końcu wyszłam. Moje paznokcie wyglądały tak.
Wróciłyśmy do domu.
Kilka godzin później.
Zaczęłam się szykować. Ubrałam się w pożyczone ciuchy od dziewczyn. Ania upięła mi włosy, a Paulina zrobiła mi lekki makijaż. Wyszłam. Stoi Sven ubrany w garnitur.
Sven: Witaj Asiu.
Ja: Hej Sven.
Sven: Ślicznie wyglądasz.
Ja: Oj nie przesadzaj.
Sven: Nie przesadzam. Taka prawda. Zapraszam panią do samochodu.
Ja: O dziękuję milordzie haha.
Ruszyliśmy. Po chwili dojechaliśmy na miejsce. Wow, niezła restauracja. Weszliśmy do środka. Restauracja była piękna, a dania, a dania na pewno bardzo drogie.
Sven: Co sobie zamawiasz Asiu?
Ja: No może poproszę to.
Sven: Dobrze, a ja poproszę to i lampkę czerwonego wina.
Ja: Ale prowadzisz.
Sven: Nie bój się o to. Wystarczy jeden telefon i nas odwiozą bez problemu.
Ja: No jak tak mówisz. A czym się w ogóle zajmujesz?
Sven: Mam dużą firmę w Dortmundzie i nie tylko.
Ja: O ciekawie. Ale jak to jest możliwe, że taki młody facet ja Ty i już prowadzi własną firmę?
Sven: Ojciec mi przepisał.
Ja: Ooo ciekawie.
Sven: Może zjedzmy coś? Jestem głodny jak wilk.
Ja: Oczywiście. Smacznego.
Sven: Dziękuję. Tobie również życzę smacznego Joanno.
Zaczęliśmy jeść. Po chwili Sven zaprosił mnie do tańca.
Sven: Czy zgodzisz się ze mną zatańczyć?
Ja: Pewnie, że tak.
No i zaczęliśmy tańczyć. Nawet nie wiadomo kiedy, ale było już późno. Sven odwiózł mnie do domu. Przed blokiem zatrzymał mnie na chwilę.
Sven: Asiu?
Ja: Tak?
Sven: Mógłbym prosić o twój numer telefonu?
Ja: Pewnie.
Zaczęłam podawać mu numer, a on po chwili swój.
Sven: Asiu?
Ja: Tak?
Pocałował mnie na do widzenia i odjechał. Jeju on na prawdę mnie pocałował. Jeeest!- pomyślałam.
Wróciłam do mieszkania. Dziewczyny już spały, więc ich już nie budziłam. Przebrałam się w piżamy, zmyłam makijaż i położyłam się do łóżka i...usnęłam.
______
Hej. Mam nadzieję, że się podoba.
Buziaczki Moni37 ;)
jesteś = zostaw komentarz, dzięki ;D
wtorek, 6 sierpnia 2013
Rozdział 4
***
Jak tylko wróciłyśmy z imprezy to od razu poszłyśmy spać. Byłyśmy kompletnie pijane.
Obudziłyśmy się podajże o 10.00.
Ania: Jejkuu, jak mnie głowa boli...ałłaaa...
Ja: Co my do cholery piłyśmy hahaha
Paulina: Nie wiem. Proszę Was dziewczyny cicho...
Ja: Ejj nie śpij. Do sklepu trzeba iść, po zakupy i coś przygotować do zjedzenia. No dziewczyny ejj...
Ania: Asia proszę Cię Ty idź.
Paulina: No właśnie. Proszę. A my w tym czasie się ogarniemy. Ty lepiej wyglądasz niż my, bo mniej zaimprezowałaś. Proszę Cię Aśka.
Ja: Jejku no dobra. Co kupić?
Ania: A co chcesz.
Ja: Spoko.
Wyszłam do sklepu. Wyglądałam jak potwór, ale tym się nie przejmowałam. Myślałam tylko o tym by coś zjeść. Szłam ulicą głodna i masakrycznie wyglądająca. Ludzie jak na mnie się spojrzeli to uśmiechali się do siebie. Nie dziwię im się. Na ich miejscu bym jeszcze uciekła haha, ale mniejsza o to.
Gdy w końcu weszłam do sklepu to zauważyłam tyle jedzenia, że aż ślinka mi ciekła, a moje kiszki zaczęły marsza grać haha.
Zaczęłam do koszyka wkładać: ser, pomidory, ogórki, sałatę, jogurty owocowe, masło, chleb oraz sok pomarańczowy. Gdy wszystko włożyłam do koszyka to podeszłam do kasy, zapłaciłam i z zakupami wracałam powoli, ale to bardzo powoli do domu.
Tak sobie wracając z "zakupów" myślałam czy jeszcze spotkam tego przystojnego chłopaka... rozmyślałam i rozmyślałam o nim aż tu nagle nie wiadomo skąd biegnie sobie brunet w okularach przeciwsłonecznych na nosie i w czapce full cap z Nike. Ubrany był w dres, a na uszach miał słuchawki bezprzewodowe. Jejku to on- pomyślałam.
Od razu mnie poznał. Podbiegł do mnie.
Nieznajomy: O cześć. Znów się spotykamy, ale tym razem w milszych okolicznościach haha- zażartował
Ja: Noo tak.
Nieznajomy: A czy coś Ci się stało jak Cię niechcący popchnąłem?
Ja: Nie, nie nic. Jak widać jestem cała i zdrowa.
Nieznajomy: No widać, widać.
Ja: Sorki, że ja taka roztrzepana i nie umalowana, ale dopiero wstałam, bo byłam wcześniej...
Nieznajomy: ...na imprezce.
Powiedział bardzo cicho.
Ja: słucham?
Nieznajomy: Nie nic. Sam do siebie mówiłem.
Ja: Okej? No dobra. No więc przepraszam pana.
Nieznajomy: Oj tam nic się nie stało. I tak ładnie wyglądasz.
Ja: Oj niech pan nie przesadza.
Nieznajomy: Jesteś z Polski?
Ja: Tak. A skąd pan wie?
Nieznajomy: Bo poznałem, ze jesteś polką. Wy Polskie dziewczyny jesteście najpiękniejsze na całym świecie. U nas w Niemczech takich nie ma. No...może są nieliczne wyjątki.
Ja: Ooo dziękuję w imieniu wszystkich polek.
Nieznajomy: A mogę się spytać jak masz na imię?
Bardzo się zdziwiłam jego pytaniem, ale mu z chęcią odpowiedziałam.
Ja: Joanna.
Nieznajomy: Bardzo ładnie.
Ja: A pan jak ma na imię?
Nieznajomy: Oooo bardzo Cię Asiu przepraszam, ale muszę już biec. Do zobaczenia wkrótce.
Ja: No to do zobaczenia.
Bardzo się zdziwiłam zachowaniem nieznajomego, gdy spytałam się o jego imię. Czemu mi nie odpowiedział? Czy coś ukrywa? Po głowie chodziły mi różne myśli. Tak sobie rozmyślałam wracając z "zakupów" do mieszkania z głodnymi przyjaciółkami.
Paulina: O nareszcie przyszłaś. Co tak długo?
Ja: Była kolejka w sklepie.
Oczywiście nie powiedziałam dziewczynom prawdy.
Ania: Pokaż co kupiłaś...ser, pomidory...o jogurt.
Paulina: To przygotuję kanapki.
Ja: Spoko.
Ania: Ja nie chce, bo jem jogurt.
Paulina: Dobra, dobra. Asiu z czym chcesz kanapkę?
Ja: Z pomidorem bądź ogórkiem, bo nic innego nie mamy.
Paulina: No taak. To ogórek czy pomidor?
Ja: Zdecydowanie pomidor haha
Paulina: okej...Proszę to dla Ciebie. Życzę smacznego.
Ja: Dziękuję, dziękuję. Tobie Paulinko też życzę smacznego...no i Aniu tobie również.
Ania: Za późno. Zjadłam już...ale dziękuję haha
Jadłyśmy kanapki a'la Paulina, bo w końcu głodne byłyśmy haha. Po śniadaniu zrobionym przez Paule postanowiłam, ze dziewczyny oprowadzą mnie po Dortmundzie.
Zamówiłyśmy taksówkę i ruszamy. Przez okno taksówki lampiłam się na miasto. Jest takie piękne-pomyślałam... Nagle zatrzymałyśmy się.
Ania: Wysiadamy.
Ja: Czemu?
Paulina: Widzisz ten wielki, przepiękny obiekt?
Ja: No widzę i co?
Ania: Jak to co...to jest Signal Iduna Park.
Ja: Aha???
Paulina: Czyli stadion Borussi Dortmund.
Ja: Aha?
Ania: To taki piłkarski klub sportowy.
Ja: Fajnie.
Ania: Aśka kurde, czy Ty naprawdę jesteś taka tępa czy mi się zdaje?
Ja: Może i jestem. Nie interesuję się sportem takim jak siatkówka czy football. To mnie nie kręci.
Ania: A czym się interesujesz?
Ja: Uwielbiam tańczyć. Taniec to moje drugie imię. Kocham to.
Paulina: Taniec to sztuka, a zarazem także sport.
Ja: Wieem. A wracając do tej całej Borussi to po co my tu jesteśmy?
Paulina: Jest to nasze marzenie.
Ja: Być w tym Parku?
Ania: Na Signal Iduna Park, a nie na jakimś parku to stadion BVB, czyli inaczej Borussi Dortmund.
Ja: No i?
Paulina: Wiesz jak my marzymy o tym by być na meczu BVB. Jejuu kochamy ich. Są najlepsi.
Ania: Tylko niestety nas nie stać.
Ja: Przecież macie pieniądze.
Paulina: My aż takie bogate nie jesteśmy. Na jeden bilet stać nas, a na trzy...wogóle.
Ja: To aż takie drogie są?
Ania: Niestety. Ale trudno. To tylko marzenia.
Ja: To może pójdziemy na ten mecz...może polubię piłkę nożną hehe
Paulina: Nie, nie możemy...
Ja: Bądź cicho. Idziemy na mecz BVB czy jakoś tak.
Ania: Naprawdę??? Ojej Asiu dziękujemy. Nie wiem jak my się tobie odpłacimy.
Ja: Dobra nie dziękujcie, bo jeszcze się rozmyślę haha
Paulina: No dobrze
Ja: A są tam jacyś przystojniacy?
Ania: Jeszcze się pytasz?
Ja: No taak.
Ania: Jest nasze polskie trio: Lewandowski, Błaszczykowski i Piszczek...
Paulina: Jest ten słodki Marco Reus, Mario Götze, Nuri Sahin...
Ania: Moritz Leitner, Marcel Schmelzer i wiele wiele innych.
Ja: Eee to może któryś wpadnie mi w oko hahahahahaha
Ania: Oj wpadnie i to nie jeden haha
Ja: No dobrze...to może bym poszła kupić te bilety, co?
Paulina: No jak chcesz.
Ja: To idę.
Poszłam do kasy i kupiłam trzy bilety na mecz Borussi Dortmund z Hannoverem 96. Mam nadzieję, że będzie to piękne widowisko.
Paulina: I co kupiłaś?
Ja: Oczywiście.
Paulina: Z kim będą grać?
Ja: Z jakimś Hangowerem96 czy jakoś taak.
Paulina: Pewnie z Hannoverem.
Ja: A być może...
Ania: Coooo? Mecz z Hannoverem? Ojej super. Na boisku będzie czterech polaków, ale czad...
Ja: Jakich czterech? Przecież mówiłyście, ze w BVB gra trzech. To skąd się wziął ten czwarty?? Nic nie rozumiem...
Ania: Ten czwarty jest z Hannoveru i nazywa się Artur Sobiech.
Ja: Przystojny chociaż?
Ania: Jeszcze się pytasz? Polskie ciacho.
Paulina: Oj Ania przestań z tym swoim Sobiechem.
Ania: Dobra, dobra. Luzuj majty hahaha
Ja: Hahahahaha oj Ania, Ania
Ania: No co? haha
Ja: Nic haha
Ania: Dobra ja lecę na wykład z Paulą, a Ty?
Ja: Ja do domu czytać książkę haha.
Paulina: Serio?
Ja: Taa. Dobra spadajcie już bakusy, bo się spóźnicie. A ja kierunek dom.
Paulina: Paaa buziaczki.
Ania: Trzymaj się.
Ja: Papapapa buziole
Dziewczyny pojechały na wykład, a ja znów zostałam sama. Tym razem postanowiłam na własną rękę pozwiedzać miasto, a później...a później się zobaczy.
________________
Hejka. Sorki, że tak długo czekaliście na nowy post, ale wakacje i wyjechałam itd.
Mam nadzieję, że się podoba kolejny rozdział.
jesteś=zostaw komentarz.
Buziaki kochani Moni_37 ;*
wtorek, 9 lipca 2013
Rozdział 3
***
Kim jest Ania i Paulina? Są to moje najlepsze przyjaciółki znamy się prawie od dziecka. Ania to uparta, zawzięta z wyobraźnią i przede wszystkim kreatywna dziewczyna. Uwielbia modę i związane z tym eksperymenty. Również lubi konie. Paulina jest również uparta tak jak Ania. Zawsze musi mieć ostatnie zdanie. Jest pełna harmonii.
Uff...dotarliśmy do mieszkania Ani i Pauliny. Boże jak tu jest pięknie. Chcę tu zostać.
Ania: Wchodź Asia. Tu masz swój pokój.
Ja: Ooo dziękuję. Kochane jesteście.
Paulina: No wiemy, wiemy haha.
Ania: To co? Może coś byśmy zjadły.
Paulina: Dobry pomysł.
Ania: To gotujemy coś czy idziemy na miasto?
Ja: Na miasto haha.
Paulina: No oczywiście, że na miasto.
Ania: Spoko to ruszamy haha.
I wyruszyłyśmy. Idąc podziwiałam piękne ulice Dortmundu. Tu jest całkiem inaczej niż w Warszawie. Czuję się tu naprawdę dobrze. podoba mi się tu.
Ania: To co zamawiamy?
Paulina: Jesteśmy we włoskiej restauracji czyli zamówmy spaghetti haha.
Ja: Świetny pomysł haha
Ania: Spaghetti ? No dobra niech będzie.
Ja: Oby poszło w cycki. Gorzej będzie jak pójdzie w boki haha.
Paulina: Nie chcę być gruba hahaha
Ania: Ty gruba? hahaha dobry żart.
Ja: Ania ma rację.
Paulina: Dobra cicho nasze spaghetti idzie. Mmmm wygląda pysznie.
Ja i Ania: No to smacznego.
Paulina: Smacznego dziewczynki haha.
Spaghetti było pyszne. Tak się najadłyśmy, że później ruszyć się nie mogłyśmy haha wiem że to śmieszne, ale tak było. Po "obiedzie" dziewczyny postanowiły, że mi pokażą Dortmund. Jupi-pomyślałam. Na reszcie.
Paulina: Na wieczór wybieramy się na imprezkę?
Ania: No oczywiście. Beze mnie to nie będzie to samo haha.
Ja: No ja tam nie wiem.
Ania: No zgódź się.
Paulina: No proszę Cię.
Ja: Noooo...
Paulina: Aśka no. Nie bądź dzieckiem.
Ania: Idziesz z nami.
Ja: No dobra. Niech Wam będzie. Tylko...
Ania: Jakie tylko?
Ja; Nie mam się w co ubrać. Nie nie idę.
Paulina: Gorzej niż z moją 5-letnią siostrą. Pożyczymy Ci jakieś ubrania.
Ania: No właśnie.
Ja: Ale ja nie umiem tańczyć. Jeszcze się skompromituje.
Ania: My też nie umiemy tańczyć, ale idziemy tylko dla zabawy...
Paulina: Żeby się rozerwać.
Ja: No nie wiem.
Paulina: Aśka!
Ja: Dobra nie krzycz. Już pójdę na tą dyskotekę.
Ania: No w końcu mówi jak należy a teraz powiedz "ser".
I oczywiście Ania zrobiła zdjęcie.
Paulina: Jak ładnie wyszła na tym zdjęciu.
Ja: Weź przestań. Wyszłam jak jakaś kosmitka.
Paulina; Ładnie.
Ja: Brzydko.
Ania: Ładnie i nie sprzeczaj się.
Ja: Dobra, dobra niech Wam będzie.
Paulina: Oho muszę się zwijać. Wykład mam zaraz. Pa.
Ania: No ja też. Kompletnie zapomniałam. Sorki Asia ale musimy lecieć.
Ja: Spoko. Nie ma sprawy. Dam sobie radę. Znam język.
Ania: No dobrze. To paa.
Ja: A jeszcze jedno. Jest tu jakaś biblioteka?
Paulina; Tak. Jakieś 200-400 metrów od tego miejsca.
Ja: No dobra dzięki. I lećcie już bo się spóźnicie. Paapaa.
Dziewczyny poszły, a ja zostałam sama. Dobra no to może pójdę do biblioteki, wypożyczę jakąś książkę i poczytam. Nooo... tak zrobię.
Okej jestem w bibliotece. Ale tu mnóstwo książek. Hmmm co by tu wybrać. Uwielbiam romansidła. To może...eee nie. No to może "Kocha się tylko raz" i jeszcze...."Wynajęta narzeczona" ooo to to sobie wypożyczę.
Idę ulicą, w tłumnie zamyślona tym co porabiają rodzice. Czy u nich wszystko dobrze i wgl. Nagle książki leżą na chodniku. O nie popchnął mnie ktoś. Ale czeka i pomaga zebrać je. To, to jest chłopak. Przystojny brunet w czarnych okularach. Może ma 1.75 wzrostu. Wow ale przystojny. Spytał się mnie czy wszystko w porządku. A ja zamyślona i spontanicznie odpowiedziałam że tak i poszłam dalej. On chyba też już poszedł. Boże, żebym tylko się nie zakochała, żebym tylko... Idąc dalej doszłam do mieszkania Ani i Pauliny. Otworzyłam drzwi i weszłam do mieszkania. Usiadłam na kanapie i zaczęłam czytać jedno z romansów, które wypożyczyłam. Ale nie mogłam się skupić na czytaniu. Ciągle myślałam o tym chłopaku co mnie popchnął.Wyszłam przy nim na idiotkę. Ciekawe co o mnie pomyślał. Boże co on o mnie pomyślał. Tak sobie rozmyślając nagle wchodzą Anka i Paula. Ooo chyba już wróciły z wykładu. To fajnie. Chociaż przy nich zapomnę o tym incydencie na chodniku....
Paulina: No to co dziewczyny wybieramy się na tą imprezkę?
Ania; Tak, tak. A Ty Asia?
Ja; No też.
Zaczęłyśmy się szykować. Oo Paula już gotowa. Pięknie wygląda. Ania jeszcze tylko makijaż. A ja? A ja ubrana w dżinsy i zwyczajnie wyglądam. Nie mam się dla kogo stroić....
Doszłyśmy do klubu gdzie jest zabawa. Słychać głośną muzykę. Ale fajna. Wchodzimy do środka. Tłum ludzi tańczy na parkiecie. No dobra to i my idziemy tańczyć. Zabawa, zabawa, zabawa.
Godzina 03.00 trzeba wracać. Wracamy zadowolone z imprezki do domu w którym mieszkamy- chyba mogę tak już powiedzieć?
Jesteś=zostaw komentarz ;D Moni_37
poniedziałek, 8 lipca 2013
Rozdział 2
***
8.00 czas wstawać. Obudził mnie alarm budzika. "Dziś zmienię swoje życie, już nikt nie będzie mi rozkazywał co mam robić w życiu. W końcu nastał ten piękny dzień." tak pomyślałam. Wstałam, spojrzałam na budzik i szybko ubrałam się. Wzięłam walizki i schodzę na dół, by móc pożegnać się z rodzicami. Wchodzę do kuchni ojciec siedzi przy stole, widać że jest bardzo zdenerwowany, a mama...a mama chodzi po kuchni bardzo roztrzęsiona.
Ja: Mamo, tato ja wyjeżdżam. Chciałabym się z wami pożegnać.
Tata: Pożegnać hahaha dobre. Ja córki nie mam.
Mama: Jurek uspokój się.
Tata: Niech jedzie w diabły.
Ja: Dobrze. Rozumiem. Nie masz córki, a ja ojca.
Mama: Aśka.
Ja: Taka jest prawda mamo. Ojciec nigdy mnie nie kochał. Ciągle tylko rozkazywał moim życiem.
Tata: No i teraz się prawdy dowiem. No słucham Cię jakim byłem złym ojcem. Co chciałaś to miałaś. A teraz tak mi się odpłacasz. Jesteś siebie warta.
Ja: I dobrze. Skończmy tą rozmowę, bo widzę, że do niczego ona nie prowadzi. Cześć mamo. Cześć "tato".
Tata: A spier...
Mama: Asiu nie wyjeżdżaj. Proszę Cię.
Ja; Mamo muszę. Wybacz. Niedługo się zobaczymy.
Wyszłam z domu. Zrobiło mi się bardzo smutno, że w taki sposób musiałam pożegnać się z rodzicami, a szczególnie z ojcem. Jeszcze słyszałam jak mama mówiła do ojca.
Mama: Widzisz Jurek co narobiłeś. Przez Ciebie nasza jedyna córka wyjechała.
Tata: A niech jedzie. Niedługo wróci. Jeszcze będzie błagała mnie żebym przepisał na nią firmę.
Lotnisko Chopina w Warszawie. Mnóstwo ludzi przemieszczających się. Oho słychać, wołają mnie, za chwilę mój samolot. Trzeba iść. Dobra no to "ahoj przygodo". Wsiadłam do samolotu, więc ruszamy.
Jupii już jestem w Dortmundzie. Są i moje najlepsze przyjaciółki Ania i Paulina. Widzę je.
Ja: Cześć. O Boże jak ja dawno Was nie widziałam.
Ania: Cześć Asiu.
Paulina: Wypiękniałaś.
Ja: Mówisz o mnie? Spójrzcie na siebie. Wy to wypiękniałyście haha.
Paulina: No oczywiście haha.
Ania: Dobra chodźmy już do domu. musisz nam poopowiadać co tam u ciebie słychać.
Ja: Nie ma co do opowiedzenia.
Paulina: No dobra chodźmy już.
Wsiadłyśmy do taksówki i ruszamy. Witaj nowa przygodo.
Ania:
Paulina: 

Sorki że taki krótki ale czasu zbytnio nie miałam. Jesteś=zostaw komentarz. Zapraszam na następny rozdział. Moni 37 ;)
niedziela, 7 lipca 2013
Rozdział 1
***
Dzień zaczął się jak zawsze od kłótni z ojcem. Ciągle wmawiał, że niepotrzebne są mi studia, że nawet jak je ukończę to i tak nie będę miała pracy jak większość polaków. Chciał mnie w ten sposób zatrzymać w domu, żebym przejęła firmę rodzinną i jeszcze na dodatek wyszła za mąż za Adama za ojca ulubieńca. Adam to dwudziestojednoletni letni pracownik w firmie ojca, jest bardzo lubiany przez niego. Jak mawia ojciec to jego prawa ręka. Ale wróćmy do mnie. Jestem Asia mam 19 lat, niedawno skończyłam VIII LO im. Władysława IV w Warszawie. Teraz rozglądam się za jakimiś studiami, oczywiście nie w Polsce tylko za granicą. Myślę o Niemczech. Jestem bardzo upartą osobą, która nigdy nie rezygnuje ze swoich marzeń. Niestety mam ogromny problem z rodzicami, a szczególnie z tatą. On mnie nie rozumie, że chce studiować, poznać nowych ciekawych ludzi i oczywiście wyjechać. Najlepiej dla niego byłoby gdybym była bez wykształcenia, wyszła za mąż za Adasia i przejęła firmę rodzinną. Ale ja tak nie chce, nie chce w tak młodym wieku być żoną, a może za niedługo matką. Ja po prostu tak nie chce....
Tata: No Asiu, skończyłaś liceum, jesteś pełnoletnia to już możesz zacząć myśleć o założeniu rodziny.
Ja: Przepraszam, że cooo??
Tata: No to co usłyszałaś.
Ja: Ale tato...
Tata: Nie ma żadnego "ale". Jutro do nas przyjeżdżają rodzice Adama, żeby obmówić sprawy związane ze ślubem.
Ja: Ze ślubem???? Jakim ślubem???
Tata: No twoim i Adasia. Adaś to porządny chłopak, miły, uczynny, krzywdy Ci nie zrobi.
Ja: Że, że, że co proszę?
Tata: No Ty i Adam bierzecie ślub.
Ja: Jaki ślub? O czym Ty mówisz? Nie będzie żadnego ślubu! Po moim trupie!!
Tata: Nie pyskuj. Ślub będzie i to w tą sobotę.
Ja: No chyba nie! Mamo powiedz coś.
Mama: Ojciec ma racje. Adam to dobry chłopak. Asiu zgódź się, będziecie razem szczęśliwi.
Ja: Już i Ciebie ojciec zbuntował, żebym była z Adamem. Bardzo Ci dziękuję.
Mama: Asiu...
Ja: Nie! Nie będzie żadnego ślubu! Ja chce studiować w Niemczech, rozwijać się, a nie być zwykłą kurą domową, dbać o męża i dzieci. Jestem jeszcze za młoda na zakładanie rodziny. Mam dopiero 19 lat.
Tata: Ja już w twoim wieku byłem ojcem...
Ja: To Ty byłeś, ale ja nie będę.
Tata: Aśka!
Ja: Nie !!! Jutro wyjeżdżam czy to wam się podoba czy nie, będę studiować!
Tata: A tylko spróbujesz.!
Ja: A żebyś wiedział, że spróbuj.
Tata: Jeśli wyjedziesz to ojca już nie będziesz mieć. Jak pojedziesz sobie do tych Niemiec to możesz już nie wracać do domu.
Ja: I dobrze!
Mama: Asia. Jurek. Przestańcie.!
Ja: Nie mamo.
Wściekła poszłam do swojego pokoju trzaskając drzwiami. Wyjęłam torbę i zaczęłam się pakować...
Dziękuję za uwagę. Już niedługo kolejny rozdział. Zapraszam Moni 37 ;) Jesteś=zostaw komentarz ;)
Subskrybuj:
Posty (Atom)

