wtorek, 6 sierpnia 2013

Rozdział 4

 ***

Jak tylko wróciłyśmy z imprezy to od razu poszłyśmy spać. Byłyśmy kompletnie pijane.
Obudziłyśmy się podajże o 10.00.
Ania: Jejkuu, jak mnie głowa boli...ałłaaa...
Ja: Co my do cholery piłyśmy hahaha
Paulina: Nie wiem. Proszę Was dziewczyny cicho...
Ja: Ejj nie śpij. Do sklepu trzeba iść, po zakupy i coś przygotować do zjedzenia. No dziewczyny ejj...
Ania: Asia proszę Cię Ty idź.
Paulina: No właśnie. Proszę. A my w tym czasie się ogarniemy. Ty lepiej wyglądasz niż my, bo mniej zaimprezowałaś. Proszę Cię Aśka.
Ja: Jejku no dobra. Co kupić?
Ania: A co chcesz.
Ja: Spoko.
Wyszłam do sklepu. Wyglądałam jak potwór, ale tym się nie przejmowałam. Myślałam tylko o tym by coś zjeść. Szłam ulicą głodna i masakrycznie wyglądająca. Ludzie jak na mnie się spojrzeli to uśmiechali się do siebie. Nie dziwię im się. Na ich miejscu bym jeszcze uciekła haha, ale mniejsza o to.
Gdy w końcu weszłam do sklepu to zauważyłam tyle jedzenia, że aż ślinka mi ciekła, a moje kiszki zaczęły marsza grać haha.
Zaczęłam do koszyka wkładać: ser, pomidory, ogórki, sałatę, jogurty owocowe, masło, chleb oraz sok pomarańczowy. Gdy wszystko włożyłam do koszyka to podeszłam do kasy, zapłaciłam i z zakupami wracałam powoli, ale to bardzo powoli do domu.
Tak sobie wracając z "zakupów" myślałam czy jeszcze spotkam tego przystojnego chłopaka... rozmyślałam i rozmyślałam o nim aż tu nagle nie wiadomo skąd biegnie sobie brunet w okularach przeciwsłonecznych na nosie i w czapce full cap z Nike. Ubrany był w dres, a na uszach miał słuchawki bezprzewodowe. Jejku to on- pomyślałam.
Od razu mnie poznał. Podbiegł do mnie.
Nieznajomy: O cześć. Znów się spotykamy, ale tym razem w milszych okolicznościach haha- zażartował
Ja: Noo tak.
Nieznajomy: A czy coś Ci się stało jak Cię niechcący popchnąłem?
Ja: Nie, nie nic. Jak widać jestem cała i zdrowa.
Nieznajomy: No widać, widać.
Ja: Sorki, że ja taka roztrzepana i nie umalowana, ale dopiero wstałam, bo byłam wcześniej...
Nieznajomy: ...na imprezce.
Powiedział bardzo cicho.
Ja: słucham?
Nieznajomy: Nie nic. Sam do siebie mówiłem.
Ja: Okej? No dobra. No więc przepraszam pana.
Nieznajomy: Oj tam nic się nie stało. I tak ładnie wyglądasz.
Ja: Oj niech pan nie przesadza.
Nieznajomy: Jesteś z Polski?
Ja: Tak. A skąd pan wie?
Nieznajomy: Bo poznałem, ze jesteś polką. Wy Polskie dziewczyny jesteście najpiękniejsze na całym świecie. U nas w Niemczech takich nie ma. No...może są nieliczne wyjątki.
Ja: Ooo dziękuję w imieniu wszystkich polek.
Nieznajomy: A mogę się spytać jak masz na imię?
Bardzo się zdziwiłam jego pytaniem, ale mu z chęcią odpowiedziałam.
Ja: Joanna.
Nieznajomy: Bardzo ładnie.
Ja: A pan jak ma na imię?
Nieznajomy: Oooo bardzo Cię Asiu przepraszam, ale muszę już biec. Do zobaczenia wkrótce.
Ja: No to do zobaczenia.
Bardzo się zdziwiłam zachowaniem nieznajomego, gdy spytałam się o jego imię. Czemu mi nie odpowiedział? Czy coś ukrywa? Po głowie chodziły mi różne myśli. Tak sobie rozmyślałam wracając z "zakupów" do mieszkania z głodnymi przyjaciółkami.
Paulina: O nareszcie przyszłaś. Co tak długo?
Ja: Była kolejka w sklepie.
Oczywiście nie powiedziałam dziewczynom prawdy.
Ania: Pokaż co kupiłaś...ser, pomidory...o jogurt.
Paulina: To przygotuję kanapki.
Ja: Spoko.
Ania: Ja nie chce, bo jem jogurt.
Paulina: Dobra, dobra. Asiu z czym chcesz kanapkę?
Ja: Z pomidorem bądź ogórkiem, bo nic innego nie mamy.
Paulina: No taak. To ogórek czy pomidor?
Ja: Zdecydowanie pomidor haha
Paulina: okej...Proszę to dla Ciebie. Życzę smacznego.
Ja: Dziękuję, dziękuję. Tobie Paulinko też życzę smacznego...no i Aniu tobie również.
Ania: Za późno. Zjadłam już...ale dziękuję haha
Jadłyśmy kanapki a'la Paulina, bo w końcu głodne byłyśmy haha. Po śniadaniu zrobionym przez Paule postanowiłam, ze dziewczyny oprowadzą mnie po Dortmundzie.
Zamówiłyśmy taksówkę i ruszamy. Przez okno taksówki lampiłam się na miasto. Jest takie piękne-pomyślałam... Nagle zatrzymałyśmy się.
Ania: Wysiadamy.
Ja: Czemu?
Paulina: Widzisz ten wielki, przepiękny obiekt?
Ja: No widzę i co?
Ania: Jak to co...to jest Signal Iduna Park.
Ja: Aha???
Paulina: Czyli stadion Borussi Dortmund.
Ja: Aha?
Ania: To taki piłkarski klub sportowy.
Ja: Fajnie.
Ania: Aśka kurde, czy Ty naprawdę jesteś taka tępa czy mi się zdaje?
Ja: Może i jestem. Nie interesuję się sportem takim jak siatkówka czy football. To mnie nie kręci.
Ania: A czym się interesujesz?
Ja: Uwielbiam tańczyć. Taniec to moje drugie imię. Kocham to.
Paulina: Taniec to sztuka, a zarazem także sport.
Ja: Wieem. A wracając do tej całej Borussi to po co my tu jesteśmy?
Paulina: Jest to nasze marzenie.
Ja: Być w tym Parku?
Ania: Na Signal Iduna Park, a nie na jakimś parku to stadion BVB, czyli inaczej Borussi Dortmund.
Ja: No i?
Paulina: Wiesz jak my marzymy o tym by być na meczu BVB. Jejuu kochamy ich. Są najlepsi.
Ania: Tylko niestety nas nie stać.
Ja: Przecież macie pieniądze.
Paulina: My aż takie bogate nie jesteśmy. Na jeden bilet stać nas, a na trzy...wogóle.
Ja: To aż takie drogie są?
Ania: Niestety. Ale trudno. To tylko marzenia.
Ja: To może pójdziemy na ten mecz...może polubię piłkę nożną hehe
Paulina: Nie, nie możemy...
Ja: Bądź cicho. Idziemy na mecz BVB czy jakoś tak.
Ania: Naprawdę??? Ojej Asiu dziękujemy. Nie wiem jak my się tobie odpłacimy.
Ja: Dobra nie dziękujcie, bo jeszcze się rozmyślę haha
Paulina: No dobrze
Ja: A są tam jacyś przystojniacy?
Ania: Jeszcze się pytasz?
Ja: No taak.
Ania: Jest nasze polskie trio: Lewandowski, Błaszczykowski i Piszczek...
Paulina: Jest ten słodki Marco Reus, Mario Götze, Nuri Sahin...
Ania: Moritz Leitner, Marcel Schmelzer i wiele wiele innych.
Ja: Eee to może któryś wpadnie mi w oko hahahahahaha
Ania: Oj wpadnie i to nie jeden haha
Ja: No dobrze...to może bym poszła kupić te bilety, co?
Paulina: No jak chcesz.
Ja: To idę.
Poszłam do kasy i kupiłam trzy bilety na mecz Borussi Dortmund z Hannoverem 96. Mam nadzieję, że będzie to piękne widowisko.
Paulina: I co kupiłaś?
Ja: Oczywiście.
Paulina: Z kim będą grać?
Ja: Z jakimś Hangowerem96 czy jakoś taak.
Paulina: Pewnie z Hannoverem.
Ja: A być może...
Ania: Coooo? Mecz z Hannoverem? Ojej super. Na boisku będzie czterech polaków, ale czad...
Ja: Jakich czterech? Przecież mówiłyście, ze w BVB gra trzech. To skąd się wziął ten czwarty?? Nic nie rozumiem...
Ania: Ten czwarty jest z Hannoveru i nazywa się Artur Sobiech.
Ja: Przystojny chociaż?
Ania: Jeszcze się pytasz? Polskie ciacho.
Paulina: Oj Ania przestań z tym swoim Sobiechem.
Ania: Dobra, dobra. Luzuj majty hahaha
Ja: Hahahahaha oj Ania, Ania
Ania: No co? haha
Ja: Nic haha
Ania: Dobra ja lecę na wykład z Paulą, a Ty?
Ja: Ja do domu czytać książkę haha.
Paulina: Serio?
Ja: Taa. Dobra spadajcie już bakusy, bo się spóźnicie. A ja kierunek dom.
Paulina: Paaa buziaczki.
Ania: Trzymaj się.
Ja: Papapapa buziole
Dziewczyny pojechały na wykład, a ja znów zostałam sama. Tym razem postanowiłam na własną rękę pozwiedzać miasto, a później...a później się zobaczy.


________________
Hejka. Sorki, że tak długo czekaliście na nowy post, ale wakacje i wyjechałam itd.
Mam nadzieję, że się podoba kolejny rozdział.
jesteś=zostaw komentarz.
Buziaki kochani Moni_37 ;*

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz